czwartek, 9 lutego 2017

Epilog

Sześć lat później

            Wszedł do domu, zostawiając w progu futerał z gitarą. Ściągnął czarną kurtkę. Powiesił ją na wieszaku, a następnie zrzucił z nóg buty. Ustawił je równo koło małych, niebieskich trampek. Ruszył długim korytarzem w stronę kuchni, przeczesując dłonią włosy, które opadły mu na czoło.
             Jak tylko wszedł do pomieszczenia, uśmiechnął się na widok syna. Robert – który nadal był jego wierną mniejszą kopią - podniósł głowę znad kolorowego komiksu, który przedstawiał kolejną przygodę jego ulubionego bohatera Spider-Mana. Wystawił rękę do góry, czekając na to, aż Luke przybije mu piątkę. Jak tylko to zrobił, zmierzwił mu włosy na głowie, sprawiając, że chłopak mruknął z niezadowoleniem.
- Jak było w szkole, mistrzu?
- Test z matmy chyba poszedł mi dobrze.
- Na pewno. Jesteś Hemmingsem, masz matmę we krwi – rzucił, pukając go w ramię. Robert spojrzał na niego, a potem zaśmiał się. – No, co?
- A jak nowy kawałek?
- Puk-puk – odparł Luke, wpatrując się w syna.
- Kto tam? – odpowiedział, robiąc zdezorientowaną minę.
- Ktoś.
- Ktoś kto?
- Ktoś kto nie jest w zespole, więc… Nic ci nie powiem – pociągnął Luke, pstrykając go w nos. Wybuchł śmiechem, kiedy Robert spojrzał na niego z niesmakiem. – Co? To było dobre!
- Twoje żarty, to suchary.
- Wcale nie, zabawny ze mnie gość.
- Tylko ty tak uważasz.
- Jestem zabawny – powiedział z oburzeniem starszy Hemmings.
- Wujek Calum twierdzi, że twoje żarty śmieszą, tylko ciebie.
- Wcale nie. Śmieszą też twoją mamę.
- Śmieje się z grzeczności, by cię nie urazić. – Luke zmrużył na niego oczy, na co Robert znów zachichotał pod nosem.
               Mężczyzna już otwierał usta, by odpowiedzieć, kiedy doszły do niego szybkie dziecięce kroki. Raptownie odwrócił się w stronę drugiego wejścia. Po chwili w pomieszczeniu pojawił się chłopczyk z krótkimi, brązowymi włosami, które formowały się w lekkie loczki. Pisnął z nieukrywaną radością na widok ojca, a potem ruszył w jego kierunku. Luke ukucnął, by w ostatnim momencie wziąć syna w ramiona. Drobne ramionka objęły jego szyję. Cmoknął małego w czoło. Theo skupił na nim błękitne oczy.
- Tęskniłeś za tatą?
- Tak. Cały dzień cię nie było.
- Tylko kilka godzin – poprawił go Luke, przeczesując jego ciemne włosy. – Byłeś grzeczny?
- Byłem.
- Świetnie. A teraz powiedz swojemu starszemu bratu, że tata jest zabawny i ma najlepsze żarty na świecie.
- Wujek Mikey mówi, że twoje żarty są do dupy.
- Co?! - warknął, patrząc na młodszego syna. Robert ryknął śmiechem, zasłaniając twarz rękami.
- Ale i tak cię kocham – dodał Theo, ponownie przytulając się do ojca.
- Muszę wam ograniczyć kontakt z tymi kretynami – mruknął Luke, krzywiąc się.
- Ułożymy klocki? – zapytał chłopczyk, wlepiając w niego proszący wzrok.
- Jasne, ale najpierw pójdę do mamy, okej?
- Chodź – rzucił Robert, wstając z krzesła. – Przygotujemy je.
- Dobry pomysł. Zaraz przyjdę.
               Postawił małego na podłodze. Robert wyciągnął w jego stronę rękę. Theo szybko ją złapał, a następnie poprowadził brata w stronę salonu. Luke uśmiechnął się widząc tę scenkę. Odprowadził ich wzrokiem, a potem ruszył w kierunku schodów.
              Wleciał na górę i skręcił w lewo, mijając pokoje synów. Skierował się prosto do sypialni, która mieściła się na końcu korytarza. Zauważył uchylone drzwi. Pchnął je, a następnie wszedł do środka. Od razu zobaczył stojącą przy łóżku Emily. Była odwrócona do niego plecami. Uśmiechnął się, wiedząc, że nie zorientowała się, że nie jest już sama. Podszedł do niej, starając się być, jak najciszej. Zatrzymał się tuż za nią.
- O cholera… Luke, wystraszyłeś mnie! – odparła, kiedy ją objął.
               Zaśmiał się cicho, owijając ramiona wokół niej. Pocałował ją w policzek, a potem oparł brodę o jej bark. Jego dłonie powędrowały w stronę jej widocznego, lekko zaokrąglonego brzucha. Zerknął na nią, dostrzegając to, że i ona zaczęła się uśmiechać.
- Jak było?
- Dobrze. Wszystko jest w porządku.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo żałuję, że nie mogłem iść tam z tobą.
- Następnym razem.
- Ale dzisiaj była ważna wizyta – jęknął niezadowolonym tonem. – Powiedział ci?
- Możliwe.
- Udało się?
- Może.
- Nie uwierzę ci w to, że się nie zapytałaś. – Emily odwróciła się z uśmiechem. – No, błagam… Powiedz mi! Też chcę wiedzieć.
                Kobieta zaśmiała się pod nosem, a następnie złapała za torebkę. Luke zagryzł wargę, przystępują ze zniecierpliwieniem z nogi na nogę. Dokładnie obserwował każdy ruch swojej żony. A w tym momencie dla niego trwało to wszystko zdecydowanie za długo. W końcu Em podała mu zdjęcie USG. Uśmiech blondyna poszerzył się jeszcze bardziej.
- Czy ja dobrze widzę, że mini Hemmings numer trzy ssie palca?
- Dobrze widzisz. Niezłe ujęcie, co? – Luke przejechał po zdjęciu palcem, a potem znów skupił wzrok na Emily. – Co?
- Powiedz mi!
- Nie wiem, czy zasłużyłeś.
- Moje własne dzieci właśnie pojechały mi po ambicji, twierdząc, że nie jestem zabawny, więc chociaż ty mnie pociesz i zdradź mi tę tajemnicę.
- Co takiego powiedziały?
- Uznały, że moje żarty są kijowe i suche. – Em spojrzała na niego rozbawiona. Zacisnęła usta, by nie wybuchnąć śmiechem. Luke prychnął niezadowolony.
- Powiesz mi wreszcie?
- Patrzysz właśnie na małą Hailey.
- To dziewczynka? Naprawdę?
- Zawiedziony?
- Zgłupiałaś! Będę mieć córkę! – rzucił, a potem po raz kolejny objął Emily.
- Luke?
- Co?
- Ale na trójce skończymy, dobra?
- Może…
- Luke!
- Dobra, dobra. Trójka brzmi idealnie. – Spojrzał na nią, nadal mając wyrysowany na twarzy szeroki uśmiech. Musnął szybko jej usta swoimi. – Cholernie cię kocham, Emi.
- Ja też cię cholernie kocham, sucharze.
- Ej! Ty też?!


***
Kończymy małym przeskokiem w czasie i kolejnym Hemmingsem w drodze. Luke w końcu doczeka się swojej pierwszej córki :) Takim pozytywnym akcentem kończymy historię Dwa Plus Jeden

Dwa Plus Jeden było historią, w której pierwszy raz dziecko odegrało tak wielką rolę. Wcześniej miałam jedno ff z takim motywem, ale tak akurat jego rola nie była tak istotna. Tu było inaczej. Muszę też przyznać, że naprawdę dobrze pisało mi się perypetię tej pokręconej rodzinki i reszty chłopaków. Liczę też na to, że dobrze Wam się ją czytało :)
Nie jest to ostatnia historia z tak zwanym motywem dziecka, jaka wyjdzie spod mojej ręki. Mam kilka pomysłów, a jedno ff już jest w całości opracowane. Kiedy się pojawi, tego niestety nie wiem. Czas pokaże :)

W tym miejscu chcę Wam podziękować za każde miłe słowo i te komentarze, które naprawdę mnie rozbawiły. Dzięki Wam moja motywacja do pisania rośnie, a to dziwne hobby - jak lubię je określać - staje się jeszcze przyjemniejsze. Jesteście częścią tego drugiego świata, do którego uwielbiam wracać. Dziękuję, że poświęciliście swój wolny czas na Dwa Plus Jeden i mam nadzieję, że tego nie żałujecie. Dziękuję też za komentarze i opinie, jakie znajdowałam pod rozdziałami! Dziękuję, że byliście ze mną - czy to od początku tej historii czy też nie. 

Nie zamierzam jeszcze rezygnować z pisania. W końcu przecież nie tak łatwo zrezygnować z czegoś, co się tak bardzo lubi i co tak skutecznie pozwala się oderwać od rzeczywistości, a do tego potrafi rozluźnić mózg i odprężyć po ciężkim dniu :) Nowe historie już pomału się tworzą, a pomysły nadal gromadzą się w moim kalendarzu. 
Już teraz zapraszam na Save Me - tym razem Cake :) To ff pojawi się jeszcze dziś i mam nadzieję, że się Wam spodoba! Poniżej mały zwiastun na zachętę :)


Oprócz tego w niedzielę na Twitterze i Asku znajdziecie kolejną zapowiedź do nowego ff :) Więc tym bardziej zapraszam do zaglądania w te dwa miejsca. Znajdziecie mnie klasycznie pod nazwą @RoxyDonau

Pozdrawiam i do "zobaczenia" w innych historiach!

#DwaPlusJedenFF


13 komentarzy:

  1. Rodzina jaką wykreowałaś w tym opowiadaniu (i zaliczam do niej nie tylko Hemmingsów, ale również 3/4 5sos) jest spełnieniem marzeń. Cudowne relacje, umiejętność wybaczania i wspierania się w trudnych sytuacjach, tego często brakuje. Miłość, jaką wszyscy darzyli siebie nawzajem została fantastycznie opisana. Postać Roberta genialnie oddaje dziecięcą beztroskę i radość, którą wszyscy tracimy lub już straciliśmy. Jestem zachwycona każdą twoją historią i teraz będę komentować twoje prace na Wattpadzie. Pozdrawiam, dziękuję i wszystkiego najlepszego ~M (_malgoiii_)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mega się cieszę, że ta historia Ci się spodobała. Dziękuję za tak fantastyczny komentarz i podsumowanie tego ff!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Wszystko już chyba napisałam w poprzednim rozdziale. Zostaje mi tylko powiedzieć dziękuję i do zobaczenia w innych opowiadaniach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również dziękuję i do zobaczenia! :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż i stało się mamy Epilog. Mam nadzieję że nie usuniesz tego opowiadania bo jak mam zły dzień lubię wracać do tego opowiadania żeby sobie humor poprawić. Dziękuję tobie za to spaniałe opowiadanie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamierzam usuwać tego ff :) Cieszę się, że tak Ci się spodobało :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Jeju to jest mega słodkie!!!
    Troche szkoda ,że to już konkec ale bardzo urpczy i szczęśliwy.
    Uwielbiam tego blpga i to w jaki sposób piszesz. Lece czytać inne bo po prostu je kocham 💞💞😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że historia się podobała. Mam nadzieję, że inne ff również Ci się spodobają :)
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń
  6. No i koniec ale jaki... świetny. Jednocześnie jestem podekscytowana zakończeniem ale też wiem że to już koniec. Ale wszystkie się kiedyś kończy. Masz talent dziewczyno. Tu się nie żegnam, ponieważ czytam też inne twoje ff, więc do zobaczenia w komentarzach przy innych opowiadaniach. Pozdrawiam i życzę weny. O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że ta historia Ci się spodobała i jej zakończenie również :)
      Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam!

      Usuń