wtorek, 23 lutego 2016

Rozdział 23

          Minęło półtora tygodnia, odkąd wyjechał Luke. Miałam wrażenie, że w domu jest pusto. Pusto bez niego. Mimo tego, że dość często ze sobą rozmawialiśmy lub wymienialiśmy sms-y, to jednak nie zastępowało to jego obecności. Nadal, gdzieś w środku czułam się potwornie samotna. Nadal brakowało mi tego jednego elementu, który by mnie dopełnił. Właśnie jego.
          Nie było też łatwo z Robertem, który mocno przyzwyczaił się do obecności swojego taty. Jak tylko obudził się po swojej popołudniowej drzemce, w dniu wyjazdu Luke'a, zaraz zaczął biegać po salonie i kuchni, nawołując go. W tym momencie zupełnie nie potrafiłam wytłumaczyć rocznemu dziecku, czemu jego tata nie przychodzi, choć zawsze był na jego zawołanie. Zawsze był obok. Robert nie był zadowolony z faktu, że go tu nie ma. Do tej pory widzę przed oczami ten obraz, jak rzuca się na ziemię i zanosi się płaczem, mamrocząc pod nosem wciąż to samo słowo: tata. I do tej pory boli to tak samo. Na szczęście udało mi się uspokoić rozhisteryzowanego malca i zająć go zabawą, choć nie było to z początku proste, bo sama nie wytrzymałam i płakałam razem z nim.
           Kolejne dni też nie były łatwe - szczególnie dla mnie, bo Robert już później nie urządził podobnej sceny. Jednak, co jakiś czas zwracał się do mnie słowem: tata, wymawiając je w tonie pytania. Zawsze odpowiadałam tak samo: jest w pracy. To słowo pojawiało się znacznie częściej, gdy rozmawiałam z Lukiem przez telefon lub gdy udało nam się nawiązać połączenie przez internetowy komunikator, a Robert uczestniczył w naszej rodzicielskiej pogawędce. 
           Widziałam też, że go szuka. Odwracał się za każdym razem z nadzieją w oczach, gdy ktoś wchodził do naszego domu. Zaglądał do sypialni, gdy przechodziłam z nim do jego pokoju, aby położyć go spać. Nieraz jak się z nim bawiłam, potrafił wstać i przejść do kuchni czy podbiec do drzwi od ogrodu sprawdzając, czy może Luke nie czai się gdzieś tam schowany. Byłam pełna podziwu, jak Robert po swojemu rozumuje całą tą sytuację.
           Tęsknił nasz syn, ale i ja bardzo tęskniłam. I za nic nie potrafiłam wyzbyć się tego uczucia. Czasem jakieś zajęcie – czy to w opiece nad dzieckiem czy przerabianie kolejnych materiałów na uczelnię – potrafiło na dłuższą chwilę oderwać mnie od myśli o blondynie z tymi błękitnymi oczami, w których się zakochałam. Ale jego obraz wracał za każdym razem, gdy samotnie leżałam w łóżku, robiłam zakupy czy nudziłam się na wykładzie. Jakby mózg urządzał mi prywatną torturę, nękając mnie jego obrazem. Wielokrotnie też rozpamiętywałam nasze wspólne chwile i to, jak się przy nim czułam. Bezpieczna, szczęśliwa i niewybrakowana. Wiedziałam, że będę musiała podjąć decyzję o tym, czy być z nim tak naprawdę. A to nadal było cholernie trudne. Lista za i przeciw wciąż rosła, a ja w myślach dopisywałam do poszczególnych kolumn kolejne argumenty, które miały mi pomóc w tym ciężkim wyborze. Mając już połowę wykorzystanego czasu za sobą, nadal nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie. I wiedziałam, że z każdym kolejnym dniem, wisząca nade mną presja będzie rosła, siejąc w moim mózgu i sercu jeszcze większe spustoszenie i zamęt. Tak czy nie? Nie wiem…

           Spojrzałam na Roberta, który rozrzucał wokół siebie kolorowe klocki. Niemalże podskakiwałam za każdym razem, gdy jeden z nich mocniej uderzał o parkiet, wydając z siebie głośniejszy huk. Przewróciłam stronę podręcznika, błagając w myślach o chwilę ciszy. W poniedziałek miałam mieć wejściówkę z Projektowania multimedialnego i musiałam wykuć wszystkie pojęcia na blachę, by to zaliczyć. Naprawdę cieszyłam się, że mój mały syn potrafi zająć się sam sobą, ale nie mógł znaleźć sobie spokojniejszego zajęcia?
           Podniosłam głowę do góry raz jeszcze. W tle cicho grał telewizor. Od jakiegoś czasu Robert uwielbiał kanał muzyczny, gdzie mógł podskakiwać do wypływających z głośników piosenek. Teraz jednak nie nadawali żadnego Top10 czy innych składanek, w których prezentowaliby najnowsze hity. 
           Właśnie spiker nadawał najnowsze ploteczki ze świata show biznesu. Nie interesowałam się za bardzo takim tematem, ale wychwyciłam nazwę 5 Seconds of Summer, co od razu mnie zaciekawiło. Młoda dziewczyna na tle kolorowych monitorów, opowiadała właśnie o kilku koncertach, jakie zagrali chłopaki w Wielkiej Brytanii. Przypomniała też, że jutro w południe puszczą ich wywiad, który z nimi przeprowadzili. Zaraz po tym zaprezentowano ich znany kawałek Amnesia.
           To był moment, jak Robert rzucił klockami po raz kolejny. Dźwignął się na nóżki i podszedł do telewizora stojącego na niskiej szafce. Podniosłam się z miejsca, gdy malec znalazł się zbyt blisko ekranu. Jego błękitne oczy wpatrywały się w znane mu osoby, a do uszu dobiegały głosy, które rozpoznawał. Śpiew Luke'a i Caluma. Podeszłam do niego, biorąc go na ręce. Mały wychylił się, by nie stracić z zasięgu wzroku telewizora. Wyciągnął jedną rączkę, wskazując na niego.
- Tata!
- Tata jest w telewizji – powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Tata – pociągnął malec, wyciągając drugą rączkę, jakby miał nadzieję na to, że Luke zaraz wyjdzie z ekranu i znów weźmie go w ramiona. Jak tylko piosenka dobiegła końca, od razu puszczono reklamy. Robert z niezadowoleniem pokręcił nosem, mocniej zaciskając usta.
- Chodź, pobawimy się twoim ulubionym pingwinkiem – odparłam, starając się odwrócić jego uwagę.
- Nie! Tata! – Zaczął wierzgać rękami i nogami, uderzając mnie w ramię.
- Nie chcesz się bawić z mamusią?
- Nie!
- No, co ty? Będzie fajnie i…
- Tata! – krzyknął i rozpłakał się. 
            Nie był zły na mnie, bo od razu wtulił się we mnie, zanosząc się głośnym szlochem. Objęłam go mocniej, podchodząc do stołu. Złapałam za smoczek i pieluszkę. Podałam mu te dwie rzeczy, które pomagały mu się uspokoić. Zakołysałam w ramionach, przejeżdżając dłonią przez jego plecki.
- Tata przyjedzie – wyszeptałam cicho, całując go w czoło. – Już niedługo. – Zapłakał ponownie, wciskając twarz w zagłębieniu mojej szyi.
           Już chciałam usiąść z nim na kanapie i czymś go zabawić, aby mały doszedł do siebie szybciej, gdy drzwi wejściowe otworzyły się. Do środka weszła uśmiechnięta Katie. Spojrzała na mnie, a potem na małego unosząc lekko brwi do góry. Robert zerknął na nią, by po chwili zapłakać ponownie, rozczarowany tym, że to nie Luke.
- Kryzys?
- Widział Luke'a i chłopaków w telewizji – odpowiedziałam, nadal bujając małego.
- Hej, aniołku – zaczęła Katie, podchodząc do niego, ale Robert odwrócił się od niej w geście protestu. Był obrażony na cały świat. – To może później.
- Zdecydowanie później.
- Zrobię kawy, co ty na to? – zaproponowała, przechodząc do kuchni. Pokiwałam głową, a ona zabrała się za wyciąganie kubków i nastawianie wody. – Uczysz się?
- Próbuję. Mam wejściówkę z samego rana w poniedziałek – jęknęłam z niezadowoleniem, siadając do stołu. Robert przestał płakać, choć nadal słyszałam jego przyspieszony oddech. Wiedziałam, że potrzebuje jeszcze odrobinę czasu, aby znów być tryskającym energią i humorem, brzdącem.
- Też mi robią wejściówkę w poniedziałek – mruknęła Katie, wsypując do kubków kawę. – Ostatnio mam wrażenie, że robią nam ją z każdego pieprzonego przedmiotu. Wykituję zanim skończę ten rok. Zresztą, ja nie o tym.
- A o czym?
- Ważniejsze jest, czy już znasz odpowiedź, co do Hemmingsa – pociągnęła, odwracając się w moją stronę. Zagryzłam lekko wargę. – Och, czyli bez zmian – skwitowała, wzruszając ramionami.
- A co ty byś zrobiła, gdyby coś takiego powiedział ci Calum?
- Calum to już historia i ty już dobrze o tym wiesz.
- Ale powiedzmy, że jest inaczej. Co ty byś zrobiła?
- Ja i Calum nie mamy ze sobą dziecka – odpowiedziała, zalewając kubki wrzątkiem. W kuchni od razu rozniósł się zapach gorącej kawy. Dodała szybko do niej mleka. Złapała za naczynia i podeszła do stołu, siadając obok mnie. – Nie potrafię wyobrazić sobie, bym miała dziecko z Hoodem, więc zupełnie nie umiem odnaleźć się w twojej sytuacji.
- Okej, jasne.
- Do tego dochodzi też to, że my już się nie kochamy. Dobra, jak tu był to trochę świrowałam i nieco mnie poniosło. Ale przeszło mi. Wiem, że nie mam, po co do niego wracać. Oboje będziemy szczęśliwsi z kimś innym. U ciebie jest inaczej. On cię kocha i ty go kochasz.
- Więc powinnam z nim być?
- Teoretycznie tak – pociągnęła, przysuwając kubek do ust. – Ale jest jeszcze to, że Luke ciągle siedzi w Londynie. Nie jest na miejscu, co też skutecznie komplikuje całą sprawę. Nigdy nie wierzyłaś w związki na odległość. A jak zacznie im się trasa, to… Wasze widzenie się, spada do prawdziwego minimum. To kilka miesięcy rozłąki. No i dochodzą do tego te całe media i rozdmuchiwanie nawet najmniejszego problemu w sposób publiczny.
- Czyli nie powinnam z nim być?
- Nie mam pojęcia. Nie pomogę ci, bo… Sama chyba bym nie wiedziała, co zrobić. Dobre jest jednak to, że Luke powiedział, że uszanuje każdą decyzję, jaką podejmiesz, więc nie stracisz go na zawsze. – Uśmiechnęła się do mnie przepraszająco, a potem skupiła uwagę na małym. – Hej, Robert, już po kryzysie?
- O! – rzucił, wyciągając w jej stronę rączkę z pieluchą.
- Chodź do cioci – powiedziała Katie, a Robert wpakował się jej na kolana.

            Przyszykowałam Roberta do snu, a potem zaszyłam się z nim w sypialni. Mały bez problemów wsunął butelkę mleka, a potem z ciekawością obserwował to, co robię. Luke, bowiem napisał mi sms-a, bym weszła na komunikator. Wzięłam do łóżka komputer i odpaliłam go. Pilnowałam, by Robert nie zaczął bawić się klawiaturą, bo te wszystkie przyciski od zawsze niesamowicie go korciły.
            W końcu zalogowałam się do programu i odczekałam chwilę, aż Luke będzie dostępny. Dość szybko usłyszałam znany dźwięk, który poinformował mnie o nawiązanym połączeniu. Kliknęłam na dymek i po chwili przed oczami pojawił się rozczochrany blondyn. Zaśmiałam się pod nosem, domyślając się tego, że pewnie niedawno zwlókł się z łóżka. W końcu w Londynie dochodziła godzina siódma rano.
- Cześć, Emi – powiedział zachrypniętym głosem, uśmiechając się przy tym. Robert od razu odwrócił się w stronę ekranu, słysząc znany głos.
- Tata!
- Hej, mistrzu! Jeszcze nie śpisz? – Mały zaśmiał się, przyciskając do siebie pieluszkę. – Co u was?
- W sumie bez zmian. To była spokojna sobota – odpowiedziałam, pomijając małą histerię w wykonaniu naszego syna. Ale o tym Luke nie musiał wiedzieć. – Mów lepiej, co u ciebie?
- Wróciliśmy wczoraj do Londynu. Chłopaki pewnie jeszcze śpią, ale ja chciałem skorzystać z okazji i was zobaczyć. Mogę odespać to później. – Uśmiechnęłam się do niego, a on od razu odpowiedział tym samym. – Calum jest chory i zrzędzi. – Parsknęłam śmiechem.
- Co mu jest?
- Ma zatrucie, a Ashton mówił mu, że te hot-dogi na stacji nie wyglądają zbyt dobrze. Teraz ma… Ciągłe wizyty w toalecie.
- Wymiotuje?
- Idzie mu w drugą stroną. Ale mniejsza z tym. Pewnie dzisiaj mu przejdzie. Będzie miał nauczkę, by ufać Ashowi w kwestii jedzenia. – Robert wcisnął się na moje kolana, aby lepiej widzieć blondyna. – Jesteś grzeczny, synek?
- No.
- Mogę mu wierzyć?
- Powiedzmy – skwitowałam, a Luke zaśmiał się.
- Tęsknię za wami.
- My za tobą też. – Hemmings od razu uśmiechnął się szeroko. – Powiesz tacie, co nauczyłeś się niedawno mówić?
- Dopiero teraz mi to demonstrujesz?
- Wiesz, chciałam by to było dobre i zrozumiałe – pociągnęłam ze śmiechem. Złapałam małego za rączki, kiedy zaczął ciągnąć mnie za dresowe spodnie. – Robert kochasz tatę? – Mały spojrzał na mnie, by po chwili znów przenieść swoje błękitne oczy na ekran laptopa. – Kochasz tatusia?
- Kojam ciem – powiedział zadowolony malec, a po chwili włożył palce do buzi.
- Tata też cię kocha – odpowiedział szybko Luke, dalej uśmiechając się szeroko. – Niedługo się zobaczymy, synek. Jeszcze trochę.
- Może do tego czasu pod szlifujemy to jeszcze bardziej- odparłam, łapiąc małego, który nachylił się w stronę klawiatury. Wcisnęłam mu w rączki pingwina.
- Dla mnie jego kojam ciem było idealne – skwitował Luke. - Idealne, jak całe nasze dziecko. Co jutro zamierzacie robić?
- Jest niedziela, więc idziemy w odwiedziny do babci. Twoja mama zaprosiła nas na obiad, a potem wpadniemy też do moich rodziców. A ty, co zamierzasz robić?
- Odsypiać. Może, jak Calum się ogarnie to zabierzemy się za pracę nad piosenką, której jeszcze nie skończyliśmy.
- Jak się nazywa?
- Nie powiem.
- Bo?
- To tajemnica. Nie jesteś w zespole, by posiąść tą tajną wiedzę.
- Jesteś okropny.
- Stwierdzam, tylko fakty, skarbie. Musisz się wstrzymać. Może zademonstrujemy ci ją po powrocie.
- Na ile wrócicie do Sydney?
- Na półtora tygodnia – odpowiedział, a ja uśmiechnęłam się lekko, choć naprawdę chciałam, by zostali tu dłużej. Najlepiej na zawsze, ale to nie było w ogóle możliwe. – Potem mamy objazdówkę po Stanach.
- Jak długą?
- Trzy tygodnie. Potem mamy małą przerwę – pociągnął dalej, a ja wsłuchiwałam się w jego ciepły głos. – Kilkudniową, o ile dobrze pamiętam. Chłopaki chyba zostaną w Londynie, bo chcą iść na jakiś koncert.
- A ty?
- Wracam do Sydney- odpowiedział z uśmiechem.
- Nie idziesz z nimi?
- Chcę być w Sydney – rzucił, stanowczym tonem. – Mam, do kogo wracać i chcę to robić, jak najczęściej. – Uśmiechnęłam się, a on odpowiedział tym samym. 


***
Aby niepotrzebnie nie przedłużać, mamy mały przeskok w czasie i półtora tygodnia rozłąki za plecami bohaterów. Jak się domyślacie następny rozdział będzie tym finałowym i jednocześnie ostatnim w tej części - potem tylko epilog i KONIEC :) 

Mam nadzieję, że ten rozdział przypadł Wam do gustu :)

Za tydzień również w końcu będę mogła zaprezentować Wam zwiastun do drugiej części. Mam nadzieję, że Wam się spodoba tak samo, jak mi :)

Standardowo przypominam o możliwości zadawania mi pytań odnośnie fabuły i bohaterów na Asku -link w kolumnie Menu. 

Dziękuję również za tak cudowne komentarze, jakie od Was znajduję pod rozdziałami. Jak mam kryzys i brakuje mi chęci, to one skutecznie kopią w tyłek i działają, jak dopalacz :) Kilka słów, a jak potrafią zmotywować. Dzięki wielkie! 

Pozdrawiam i do następnego wtorku! 



W następnym odcinku (bardzo okrojone, bo nie chcę za bardzo zdradzać Wam tego, jak to się skończy :)):

- Taka jest twoja decyzja?
- Dokładnie.

***

- Em?
- Jestem idiotką.

***

- Luke?
- Co znowu?- mruknął, łapiąc za słuchawki. Zerknął na Ashtona, który spoglądał na niego z uwagą. Perkusista lekko przygryzł wargę. – Wyduś to z siebie.

***

- Ja też cię kocham, skarbie. I mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz – odpowiedziałam.


19 komentarzy:

  1. Boję się, że ta decyzja nie będzie taka jakby chciał Luke. Chociaż i tak głęboko w to wierzę! Na dodatek za tydzień będzie zwiastun... nie mogę się doczekać. Oj, trzymasz w napięciu, trzymasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że jakieś napięcie udało mi się stworzyć :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Nienawidzę swojego telefonu - chciałam dodać komentarz, a tu dupa - musiałam się pofatygować i przejść na kompa (ale przynajmniej nadrobiłam komentarze na pozostałych blogach :D).
    Szkoda mi Roberta i Em - ale też Luka. Mam nadzieję, że ona zjawi się na tym lotnisku, choć coraz częściej mam ku temu obawy, że jednak wywiniesz nam ten numer i ona się nie pojawi. Chyba serce mi wtedy pęknie łącznie z tym Hemmingsowym. Już nie mogę się doczekać nowego zwiastuna :)
    Czekam na nn - z niecierpliwością oczywiście!
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam problem z obsługą bloggera na tablecie. Na telefonie już nawet nie próbuję :/
      Zobaczymy - decyzja będzie podjęta, ale jaka- o tym za tydzień :)
      Dzięki za komentarz
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Łzy mi napływają do oczu xD Do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest mi przykro i smutno bez Luke'a. Mam nadzieję, że Emi podejmie dobrą decyzję i będzie z Lukiem. Wiem, że Emi kocha Luke'a to widać po niej :)
    Smutno mi też z powodu, że Robert tęskni za tatą... A jak Robert tęskni i jest smutny to ja też jestem. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy <3 A Robert to najsłodsze dziecko na świecie :* <3 To jego "Kojam Ciem" to takie słodkie, że o matko! :* Jakby Luke w realu miał takiego synka to bym się popłakała ze szczęścia :* :3
    Wow nie mogę uwierzyć, że jeszcze jeden rozdział i epilog. Ale mega się cieszę, że będzie druga część! Jakbyś mnie teraz zobaczyła jak kicam ze szczęścia pewnie byś się ze mnie śmiała :') haha :')
    Kocham ten rozdział i Ciebie tak bardzo, że o matulu hihi :* :*
    Nie mogę doczekać się zwiastunu. Czekam na następny rozdział z niecierpliwością i na zwiastun też :*
    Życzę weny pozdrawiam trzymaj się słońce, które trzyma mnie przy życiu (taka ze mnie poetka hehe :* <3) bayoo! :* :* <3 xoxo! :3 ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu też się sama do tego przyznała - ale to Em, jak można wnioskować po jej wcześniejszym zachowaniu, lubi uciekać od tej miłości.
      Cieszę się, że podoba Ci się mały Hemmo :)
      Hahaha - zacieszam do ekranu czytając to :)
      Jej, wielkie dzięki za tak cholernie miłe słowa - teraz dopiero urosłam.
      TEŻ KOCHAM!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Genialny rozdział!!😊
    Jest trochę smutny, ale moim zdaniem to dobrze☺kiedy Robert płacze mi też napływają łzy do oczu... A co do Cal'a, oj trzeba byli sie sluchac wujka Ashtona ^^
    Budujesz napięcie hahahah, mam ogromną nadzieję, że Emi pojawi się na lotnisku, bo inaczej będę musiała spełnić moją groźbę hahah😁
    I wiesz co, Roxy? Ja też 'Kojam Ciem' za to, że z nami jesteś i tworzysz te wszystkie fantastyczne opowiadania❤
    A tak przy okazji to ja naprawdę zaraz wybuchnę z ciekawości! Już nie mogę się doczekać nastepnegi rozdziału!😄
    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobało :) Haha tak, Cal powinien go od czasu do czasu słuchać XD
      Dzięki wielkie! Ja też Kojam Was Czytelników :)
      To dla mnie dobrze, że nie możesz się doczekać - to dowodzi, że w jakiś sposób Cię zaciekawiłam :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Kojam ciem ♥♥♥ Rozdział wspaniały, ale cholernie się boje, jak to się skończy.. Niech już będzie za tydzień!
    Czekam na następny rozdział
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że Ci się podobało :) A tydzień szybko zleci - mi lecą te dni stanowczo za szybko
      Dzięki za komentarz!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Pęknie mi serce jak Emi nie pojawi się na lotnisku :( Widzę, że nie tylko mi zresztą. O matko, jeszcze pięć dni do ostatniego rozdziału..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę i wszystko się wyjaśni :)
      Pozdrawiam i dzięki za komentarz!

      Usuń
  8. Jeju!!
    To wybaczysz mnie w cholere przestarszyło!! Ughhh.. czekamy tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gfrgmfgftwchspeb...♥♡♥
    Kobieto ty chcesz żeby mój zapas chusteczek zniknął w jedną noc *-^ (no dobra zużyłam tylko połowe ^^ no ale niewiadomo co ty jeszcze napiszesz więc może mi cały zniknąć ) ^^

    Ale serio .. łzy same leciały jak Robert marudził,, szukał Luka po domu, a to jak usłyszał 5SOS w Tv i zaczął wołac "tata" i powiedzial "kojam ciem" rozwaliło doszczętnie...(wiesz jak doprowadzić człowieka do płaczu ^^)
    To samo jest z Emi ona tęskni za Hemmingsem a Luke tęskni za nią i małym . W skrucie.. każdy tęskni za każdym :'(

    Hemmo wkręcił się w bycie ojcem w 100% ♥
    Widać to w każdej ich rozmowie, spodkaniu, zachowaniu ^^ to jest takie kochane extra sweet *-*
    No ale i tak jeszcze musze poczekać na wybór Emmy ^-^ mam nadzieje,że będzie dobrze i bedzie dobrze no i będą wszyscy razem ^/^

    Co do Caluma ... biedny @.@ szkoda mi go ^-^
    No ale ma nauczke , że w sprawie jedzonka Asha się słucha ##

    Wgl nie moge uwierzyć ,że to przed ostatni rozdział *0* taki szok-szokers-kwaśneżelki *-* hihh 8)
    No i też nie moge doczekać się zwiastunu , pewnie jak zawsze jest zajebisty *-* no i flatego moja ciekawość sięga stanu krytycznego (włącza się ErRoR) ♡

    No nic musze wytrzymać, dam rade ^-*
    PoZdRaWiAm ! ♥♡♥


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie mogę uwierzyć, że tak szybko zleciało - a przynajmniej mi szybko zleciało. Mam wrażenie, jakbym dopiero zaczynała tą historię, a tu już koniec.
      Super - cieszę się, że ten rozdział również wzbudził u Ciebie emocje - a je najciężej uzyskać u czytelnika :)
      Jest zajebisty - Monia naprawdę wykonała kolejny zajebiaszczy zwiastun :) Mam nadzieję, że Tobie też się spodoba :)
      Dziękuję za tak cudowny komentarz - jak zwykle zawsze :)
      Pozdrawiam

      Usuń