wtorek, 2 lutego 2016

Rozdział 21

          Złożyłam ostatnią bluzkę Roberta, odkładając ją na niewielki stosik czystego prania. Schowałam kosz pod umywalkę. Złapałam za świeże ubrania i ruszyłam z nimi do swojej sypialni. Przy otwieraniu drzwi pomagałam sobie nogą, bo chciałam zataszczyć to wszystko na raz i nie wracać się, co chwilę do łazienki.
          Odłożyłam rzeczy na łóżko, szybko je segregując. Następnie podeszłam do szafy. Otworzyłam ją, lustrując wzrokiem półki. Zaczęłam wkładać do niej ubrania. Mój wzrok na dłużej zatrzymał się na części wydzielonej dla Luke'a. Nie chciałam, by chłopak żył u mnie na przysłowiowych walizkach, więc zrobiłam mu miejsce w szafie. Odruchowo przejechałam palcami po białym materiale. Wiedziałam, co to za koszulka. W końcu widziałam ją wielokrotnie. Biała bluzka z żółtym uśmiechem, która była ze mną przez ten czas, gdy nasza dwójka żyła osobno. Gdy Luke jeszcze nie wiedział, że ma syna. Wtedy też zrozumiałam, jak niewiele czasu nam zostało. Że niedługo znów będziemy musieli się rozstać. A perspektywa trzech tygodni, dla mnie była przerażająco długa.
          Wepchnęłam szybko resztę ubrań do szafy, a potem zamknęłam jej drzwi z głośniejszym hukiem. Zacisnęłam usta, czując, jak do oczu napływają mi łzy. Usiadłam na łóżku, zakrywając twarz rękami. To cholernie bolało. Wizja właśnie takiego życia przerażała mnie najbardziej. Może dlatego nie deklarowałam się w żaden sposób Lukowi, by nie dać mu zbyt wczesnej nadziei. Nadal musiałam to sobie na spokojnie ułożyć i przemyśleć, czy na pewno chcę się w to pakować. Kochałam go, ale zawsze byłam sceptycznie nastawiona do związków na odległość.
         Zebrałam się w sobie, nie pozwalając słonym łzą opuścić moich oczu. Nie chciałam pokazywać tego typu emocji Hemmingsowi. Chciałam być silna. Tak, jak wcześniej. Tak, jak zawsze. Wzięłam kolejny uspakajający oddech, a potem wstałam z łóżka. Złapałam za rzeczy Roberta i poszłam do jego pokoju, aby schować je do szafy.
          Kiedy wyszłam z jego pokoju, usłyszałam śmiech małego, a zaraz zawtórował mu Luke. Uśmiechnęłam się pod nosem. Zeszłam na dół, od razu spoglądając na bawiącą się dwójkę. Blondyn leżał na plecach, a Robert szybował w powietrzu, unoszony przez swojego ojca. Kiedy przybliżył małego do siebie, ten złapał go za policzki, lekko w nie klepiąc.
- Tata!
- Zrobisz tacie bu?
- Bu!
- Ale się boję! – powiedział szybko Luke, robiąc przestraszoną minę. Robert zaśmiał się po raz kolejny.
          Gdy starszy Hemmings usłyszał moje kroki, podniósł się do pozycji siedzącej. Postawił małego na ziemi. On jednak chciał wrócić do przerwanej zabawy, dlatego próbował popchnąć Luke'a, by ten znów przewrócił się na plecy.
- Po no się no tu tu eto no ba – wyrzucił z siebie poirytowany malec, gdy nie mógł zmusić Luke'a do tego, by ten zrobił to, co chciał. Blondyn uśmiechnął się do mnie, a następnie spojrzał w błękitne oczy swojego syna. Mały niewiele myśląc złapał za leżącego obok pingwina. Zamachnął się, uderzając ojca w bok głowy.
- Ej! Nie wolno bić taty – powiedziałam, machając na niego palcem.
- Mama cii…
- Dobre – skomentował Luke. – Mały wie, że to faceci rządzą w tym domu. – Zdążył to powiedzieć, a oberwał maskotą po raz kolejny. – Ej! – zwrócił się do niego. – Nie bij, bo tata nie będzie chciał się z tobą bawić.
- Nie?
- Nie wolno nikogo bić, bo to brzydko – powiedział powoli Hemmings.
- Babawa się ma? – Luke uniósł jedną brew do góry, a potem spojrzał na mnie. Wzruszyłam ramionami, sama nie wiedząc, o co chodzi małemu.
- Serio nie wiesz? – wydusił z siebie blondyn.
- A co ja mam na czole napisane Słownik Dziecięcego? – odparłam, siadając obok nich na podłodze. – Robert – mała kopia Luke'a automatycznie odwróciła się w moją stronę – chcesz pić?
- Babawa się.
- Chyba nie chcesz – odpowiedziałam sama sobie.
- A może mama pobawi się z nami? – zaproponował Luke, a mały pisnął, podskakując w miejscu. Blondyn musiał go przetrzymać, bo entuzjazm naszego syna był tak wielki, że ledwo ustał w pionie.
- W co się bawicie?
- W sumie w nic konkretnego – rzucił, wzruszając ramionami. – Mistrzu lubi się wygłupiać.
- Tata bam! – powiedział Robert, ciągnąc go za koszulkę. – Bam, no!
- Połaskotamy tatusia? – zapytałam, ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy.
- Nie, tata nie lubi…
          Ale nie dokończył, bo poderwałam się raptownie z miejsca. Jedyne, co zdążył zrobić, to wielkie, jak spodki oczy, kiedy popchnęłam go mocniej. Poleciał na podłogę. Robert pisnął ze śmiechem, a potem rzucił się w naszą stronę. Aby mieć przewagę nad silniejszym chłopakiem, usiadłam na jego biodrach, ułatwiając sobie dostęp do boków. Luke wrzasnął, zanosząc się jednocześnie śmiechem. Wiedziałam, że Hemmings ma w tym miejscu łaskotki. Modliłam się tylko o to, by nie wykonywał zbyt gwałtownych ruchów, bo Robert padł na niego, jeżdżąc małymi rączkami po jego klatce piersiowej, starając się powtarzać moje ruchy.
- Przestań! – krzyknął, starając się mnie zrzucić. Jednak nie miał zbyt wielkiego pola do popisu, bo jak zdążyłam zauważyć, brał pod uwagę to, że Robert jest tuż obok. Gdyby go nie było, to pewnie już leżałabym na ziemi i to on wykonywałby te słodkie tortury wobec mnie.
- Błagam, no!
- No! Tata! – pociągnął Robert, a potem parsknął śmiechem.
- Łaskocz tatę!
- Nie, nie! Nie słuchaj mamy! Mama jest zła! A! Przestań! Kurwa!
- Nie przy dziecku – rzuciłam, prostując się. Trzepnęłam go mocniej w ramię.
- Tobie też się to zdarza –wydusił z siebie, starając się unormować przerywany oddech. Był już cały czerwony na twarzy. Uśmiechnęłam się triumfalnie. – Jesteś złem wcielonym, Emi. Chyba to mnie tak w tobie kręci.
- Oj, przestań- odparłam, przetrzymując małego, który wdrapał się na Luke'a i teraz siedział na jego brzuchu. – Robert pobawimy się w całuski? – Synek zaklaskał w ręce. Dobrze znał tą zabawę. – To atakujemy tatę! - Musiałam zejść z Hemmingsa, aby włączyć się do zabawy. Robert od razu podciągnął się do twarzy Luke'a, cmokając go w brodę. – Musimy to zrobić szybko.
- Mama! Bu tu!
- No, baw się mamusiu z tatusiem – rzucił roześmiany blondyn, kiedy Robert cmoknął go policzek. Luke nie byłby sobą, gdyby nie powiedział tego z podtekstem seksualnym. Przekręciłam oczami, nachylając się nad nim i składając na jego czole pierwszego szybkiego buziaka.
- A teraz zmiana – zarządził po długim momencie, kiedy został obsypany kolejnymi buziakami. – Całuski na Roberta!
           Podniósł się, łapiąc małego. Położył go na ziemi. Połaskotał go, na co malec wybuch gromkim śmiechem, a potem oboje zaatakowaliśmy naszego synka, sprzedając mu szybkie cmoki w policzki, czoło i brodę. Robert rechotał pod nosem i piszczał z zadowolenia. Zresztą lubił tą zabawę, a pomysłodawczynią jej była moja babcia, która często się tak z nim bawiła.
- Starczy? – zapytałam, kiedy Luke przycisnął usta do jego klatki piersiowej i wydmuchał mocniej powietrze przez wargi, wydając przy tym charakterystyczny pierdzący dźwięk. Robert zaśmiał się po raz kolejny, starając się złapać go za włosy. W końcu odsunął się od niego i pomógł mu wstać. Teraz obaj byli cali czerwoni na twarzy.
- Chodź, mama da ci pić – powiedziałam, łapiąc go za rączkę. 
           Mały podszedł do mnie, wpadając w ramiona. Usadowił się wygodnie na moich kolanach. Luke wychylił się i złapał za butelkę z wodą, która stała na stole. Ściągnął osłonkę i podał ją małemu. Przetrzymałam ją od spodu palcami, gdy Robert próbował sam się jej napić.
Odgarnęłam blond włosy z czółka małego, uśmiechając się pod nosem. Nagle poczułam, jak Luke przybliża się do mnie. Wstrzymałam oddech, kiedy jego usta lekko musnęły mój policzek. Odwróciłam się w jego stronę. Uśmiechnął się, przeczesując palcami moje ciemne włosy.
- Cholernie was kocham – wyszeptał.
            Spojrzałam w błękitne tęczówki, które miały w sobie te małe wesołe iskierki. Uwielbiałam te jego cudne oczy, w których można było się zatopić. Chciałam odpowiedzieć mu tym samym, ale głos ugrzązł mi w gardle, a ja nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego normalnego słowa. Mimo tego, że czułam do niego to samo, to w tym momencie stchórzyłam. Gdzieś w środku nadal bałam się tego powiedzieć otwarcie. Dlatego ujęłam jego policzek wolną ręką i szybko pocałowałam go w usta, aby choć w taki sposób zapewnić go, że też to czuję.
            Najwyraźniej musiało mu to wystarczyć, bo znów uśmiechnął się szeroko. Przejechał nosem po moim policzku, obejmując mnie ramionami. Mały oderwał się od butelki, spoglądając na swoją większą wersję. Luke zmierzwił mu włosy, a on roześmiał się radośnie, widząc, że tata nadal jest nim zainteresowany. W tym momencie znów czułam się najszczęśliwszą osobą na ziemi i tak bardzo nie chciałam, by to minęło.

           Moi rodzice zorganizowali u siebie spontanicznego grilla, spraszając wszystkich na ten późny obiad. Do naszego grona dołączyli rodzice Hemmingsa, chłopaki, Katie, a także rodzice Ashtona. Mały był wręcz wniebowzięty, gdy zjawiło się w jednym miejscu, aż tyle osób.
           Na dworze było ciepło i przyjemnie, dlatego rozsiedliśmy się przy dużym drewnianym stole i przystawionych do niego ławach. Konieczne było także przyniesienie dodatkowych krzeseł. Mimo wszystko udało nam się pomieścić i siedzieć razem.
           Odwróciłam głowę, wpatrując się w drugi koniec idealnego i dopieszczonego pod każdym względem ogrodu. Mama zawsze o niego dbała i był jej wielką dumą. Uśmiechnęłam się, widząc, jak dwaj dziadkowie bawią się ze swoim wnukiem. W ruch poszła piankowa piłka, która sięgała małemu do kolan. Mimo tego i tak starał się ją kopać, asekurowany przez Chrisa.
            Spojrzałam na pozostałe osoby przy stole. Chłopaki i tata Ashtona dyskutowali na temat ich pracy, a nasze mamy rozprawiały o pieczeniu ciast. Podniosłam głowę, kiedy poczułam, że zielone oczy Katie mierzą mnie wzrokiem. Zerknęłam na nią, sięgając jednocześnie po szklankę z napojem.
- Co? – zapytałam zniecierpliwiona, kiedy przyjaciółka nadal milczała.
- Ty i Hemmings… To już oficjalne? – wyszeptała, nachylając się jeszcze bardziej tak, by mieć pewność, że nikt nas nie usłyszy.
- Nie, nie ma żadnego oficjalnie i nieoficjalnie.
- Myślałam, że wy…
- Źle myślałaś.
- Nie chcesz?
- Katie… To dość ekstremalne w takim przypadku – jęknęłam, czując nieprzyjemny ucisk, gdzieś w klatce piersiowej. – Trudne i ciężkie.
- Wiem, a raczej domyślam się. Mimo tego naprawdę fajnie razem wyglądacie. Cała wasza trójka. – Uśmiechnęłam się do niej. – Wiedz, że jeśli Luke cię w jakikolwiek sposób zrani, to będzie umierał śmiercią powolną i bolesną. – Zaśmiałam się, kręcąc głową.
- Akurat w tej historii to panna jest tą złą, która łamie serce swojemu wybrakowi.
- Jeszcze ci nie przeszło?
- Chyba nigdy mi nie przejdzie.
- Przestań się katować – mruknęła, zaczesując kosmyk brązowych włosów za ucho. – Było minęło. Jesteście teraz dalej, ponad tym, co się stało. Zaczęliście nowy etap.
- To, coś zmienia?
- Wszystko – powiedziała z pewnością w głowie. – Pasujecie do siebie. Zawsze cholernie do siebie pasowaliście. Zastanów się nad tym, zanim stracisz go po raz drugi – dodała, a potem wyprostowała się, by sięgnąć po kolejną porcję sałatki.
          Spojrzałam szybko na uśmiechniętego Luke'a, który siedział wraz z innymi po drugiej stronie stołu. Przytakiwał coś na słowa Clifforda i Caluma, którzy mocno gestykulując opowiadali coś tacie Ashtona. Nie mogłam nie zgodzić się z Katie. Jeśli dalej będę tak emocjonalnie niestabilna, zmieniając swoje położenia, niczym chorągiewka na wietrze, to Luke w końcu odpuści, a ja znów go stracę. 
           Z drugiej strony nadal panicznie bałam się takiego życia. Życia z nim. Na odległość. Na dwóch różnych kontynentach. Tak daleko od siebie. Pozostając niby z nim, a jednak tkwiąc w Sydney samej. W momencie kiedy chciałam odwrócić głowę, blondyn spojrzał wprost na mnie. Miałam wrażenie, że jego błękitne tęczówki przeszywają mnie na wylot. Spięłam wszystkie mięśnie. On jednak uśmiechnął się promiennie, a potem wrócił do rozmowy. Teraz naprawdę byłam uczuciowym kaleką, który nie potrafi podjąć jednej konkretnej decyzji.

           Robert od jakieś godziny spał smacznie w swoim łóżeczku. Padł nam naprawdę szybko. Chyba był po prostu zmęczony tym wszystkim, co się dzisiaj działo. A dla niego takie spotkania, w tak dużym gronie były naprawdę wielką radochą i czymś innym, niż tkwienie w domu z rodzicami czy pojawianiem się tu od czasu do czasu Katie i wujków.
           Zalałam kakao gorącym mlekiem, mieszając w dwóch wysokich kubkach. Spojrzałam na wyciągniętego na sofie Luke'a. W ręku trzymał pilota i przeskakiwał z kanału na kanał, nie mogąc się zdecydować, co oglądać. Wzięłam czerwone parujące kubki i ruszyłam w jego stronę. Bez słowa podałam mu jeden, za co otrzymałam szeroki uśmiech.
- Chodź do mnie – powiedział, wyciągając wolną rękę. Chciałam usiąść na drugim końcu sofy, dlatego zatrzymałam się w połowie tej krótkiej drogi. – Emi?
            Kiwnęłam głową, a on znów posłał mi swój znany uśmiech. Podciągnął się na kanapie, opierając się plecami o oparcie. Myślałam, że chciał, bym usiadła tylko obok. Dlatego zdziwiłam się, gdy przyciągnął mnie do siebie jeszcze bardziej. Dopiero po chwili zorientowałam się, o co mu chodziło. Sama uśmiechnęłam się pod nosem. Bez protestów zajęłam miejsce między jego nogami, wtulając się w jego klatkę piersiową. Szybko objął mnie szerokimi ramionami, a przed moimi oczami wyrósł mi drugi czerwony kubek, który trzymał w prawej dłoni. Kiedyś często w taki sposób siedzieliśmy, gdy oglądaliśmy filmy lub spędzaliśmy czas na plaży. On owijał się wokół mnie, dając mi przyjemne ciepło i poczucie bezpieczeństwa, którego chciwie w tym momencie pragnęłam.
- Zostawisz to? – poprosiłam, gdy jego dłoń chciała złapać pilota.
- To?
- No, weź. Wiem, że to głupie i że to powtórki, ale fajnie odmóżdża po całym dniu – odpowiedziałam, a on zaśmiał się.
- Zostawię – powiedział, całując mnie w policzek. – Cokolwiek sobie życzysz.
- Zmieniasz się w pantoflarza?
- No, wiesz Emi?
- Żartowałam – rzuciłam, klepiąc go na oślep po policzku. Upiłam łyk kakao. Oblizałam usta.
- Zrób tak jeszcze raz.
- Luke – odparłam ze śmiechem. Zawtórował mi i sam przyssał się do kubka. Następnie znów objął mnie ciasno, a ja nie chciałam by kiedykolwiek ktoś zmusił mnie do tego, bym musiała wyplątać się z jego ramion. Chciałam w nich tkwić przez wieczność. 


***
Powoli wypuszczamy Luka z Sydney. Chociaż słowo powoli zaczyna być już nie aktualne, bo chłopak niemalże zaraz się z winie i wróci do Londynu. Jednocześnie też dobiega końca ta część opowiadania. W sumie o ile dobrze pamiętam zostały jeszcze trzy rozdziały + epilog.

Jeśli ktoś z Was nie czyta Pod Jednym Dachem, to szybka informacja wstępna, bo... będzie nowa historia. Na tamtym blogu wspominałam o wyzwaniu, jakie wymyśliły mi koleżanki i którego ja się podjęłam. Wyszło dość spontanicznie, ale ponoć takie akcje są najlepsze. Warunki, jakie musiałam spełnić do stworzenia wyzwaniowej historii były takie:
1. Sparować ze sobą dwóch chłopaków - głównych bohaterów (bo nigdy o tym nie pisałam) - jako, że wciąż zostaję przy 5SOS, to postawiłam na Muka :D
2. Opracować fabułę w niecałe dwa dni - wykonane!
3. Dodać do historii coś, czego jeszcze nie tknęłam w ff o 5SOS (pomijając inne ff, które kiedyś pisałam) - głównie chodziło o dodatkowy gatunek. Z początku pomyślałam o horrorze, ale trudno mi było wrzucić do tego romans z Mukiem, więc... dodatkiem będzie fantastyka. Czyli w sumie opowiadanie będzie wielkim miszmaszem. Tytuł: The Guardian Angel.

Dostałam już zwiastun, a blog jest w trakcie ogarniania. Jeśli, więc nie macie nic przeciwko Mukowi i innym łączeniom, to już was na nową historię serdecznie zapraszam :) Oficjalne otwarcie bloga wraz z publikacją prologu pojawi się w czwartek. Dzisiaj jednak chcę Wam zaprezentować cudowny zwiastun - kolejne dzieło Moni :) Enjoy! 


Zachęciłam lub zaciekawiłam? Mam nadzieję! Z tą historią i jej bohaterami widzimy się oficjalnie w czwartek.

Przypominam również o możliwości zadawania mi pytań odnośnie historii i bohaterów na Asku- link w kolumnie Menu :)

Następny rozdział na Dwa Plus Jeden tradycyjnie w następny wtorek. Wyszedł długi i będzie podzielony na dwie części.

Pozdrawiam!


W następnym odcinku:

- Jedziemy do sklepu? – pociągnęłam, gdy Luke odpalił silnik.
- Tata.
- No, niestety jedzie z nami – odpowiedziałam, zerkając na Hemmingsa. 

***

- Jeśli pójdziesz w ślady wujka Ashtona i zostaniesz perkusistą, to cię wydziedziczę – skwitował ze śmiechem, widząc, że mały znów uderza w karton. – Tylko gitara, jasne?

***

- Czarny to też kolor – odpowiedział Hemmings.
- Ostatnio wszystko, co nosisz jest czarne – pociągnęłam, a on spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Moja mroczna strona duszy.

***

- Nie wygram? 
- Nie ma mowy – powiedział z uśmiechem. – Zobacz, jak będzie w tym słodko wyglądał. – Zamachał mi koszulką z Green Day’em.
- Słodko?
- Jak tata - skwitował z dumą. 

21 komentarzy:

  1. Oni, ta cała trójka jest tak mega idealna! ♡ Mam taki ogromny banan na twarzy czytając jak bardzo ta cała trójka jest razem szczęśliwa... czekam do wtorku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ta trójka razem Ci się podoba. Mam tylko nadzieję,że oni nie są zbyt idealni :)
      Do wtorku! :)

      Usuń
  2. Swietny rozdzial.Od samego początku pokochalam te trójkę.kiedy czytam nowy rozdział siedze i smieje sie do telefonu a moja rodzina sie mnie pyta czy wszystko ze mna w porządku. Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko ja miewam syndrom zacieszu do telefonu/tableta/ekranu - niepotrzebne skreślić :) Syndrom dość znany i rozpowszechniany heheh :)
      Cieszę się, że Ci się podobało :)

      Usuń
  3. Kocham ten rozdział <3 Te zabawy Luke'a z Robertem były takie słodkie a jak jeszcze doszła Emi to normalnie cukrzyca :* Ten rozdział jest taki słodki że powoduje próchnicę :D Nie chcę żeby Luke wyjeżdżał :'( Albo niech zabierze ze sobą Emi i Roberta bo nie wytrzymam bez nich :'(
    Czekam na następny rozdział z niecierpliwością kocham i życzę weny kochana :* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się cukrzycy nie nabawiłaś :) Cieszę się jednak, że Ci się podobało. No, niestety jego praca i zespół nie może czekać, a on nie może w nieskończoność bawić się w dom :(
      Dziękuję za ten cudny komentarz!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Świetny rozdział!
    Taki mega pozytywny:)Cała rodzina- trzy słodziaki przez, które zalała mnie (znowu) fala tęczy i waty cukrowej:’) Uwielbiam momenty Luke’a i Emi, kiedy są sami. Jednak wyjazd Hemmo jest już dokładnie o krok… Mam nadzieję, że jakoś przetrwają. Najbardziej szkoda mi Roberta, taki urywany kontakt z ojcem to nie to samo. Może w trakcie wyjazdu Luke’ owi uda się wygospodarować kilka dni, żeby choć na chwile wrócić do Sydney. Jest też druga opcja, a mianowicie Emi i Robert jadą z chłopakami. Wiem, to bez sensu bo studia itd., ale jak to mówią ‘ nigdy nie mów nigdy’. A trzecia: Emi i Robert zostają sami w domu przez trzy tygodnie i niestety moim zdaniem jest najbardziej prawdopodobna.
    Serio, umieram z ciekawości co stanie się w następnym rozdziale!
    Pozdrawiam i życzę weny!
    P.S. Bardzo się cieszę, że postanowiłaś podjąć rzucone Ci wyzwanie. Chętnie odwiedzę nowy blog, ponieważ: 1. tworzy go autorka moich ulubionych blogów, 2.funtasy to mój drugi ukochany gatunek literacki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaglądaj mi potajemnie w notatki! :D Ale zobaczymy, która z Twoich opcji się sprawdzi. Może z jakąś trafiłaś :)
      Mam nadzieję, że nie jest, aż za słodko - bo to nie dobrze.
      Dzięki za tak cudowny komentarz i miłe słowa!

      A co do wyzwania - lubię sobie podnosić poprzeczkę, a ta historia na pewno będzie taką poprzeczką do przekroczenia, głównie ze względu na Muka, wątki homoseksualne na boku są jeszcze do ogarnięcia, ale w przypadku głównych bohaterów, to będzie dla mnie właśnie niezłe wyzwanie.
      Mam też nadzieję, że tym dodatkiem z fantastyki się nie rozczarujesz :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Mam tak głupi telefon, że nie chciał mi odtworzyć filmiku, ale... NADROBIŁAM NA KOMPIE I JARAM SIĘ TYM! MAtko nie mogę się doczekać tej nowej historii, a zwiastun jest przecudowny!
    A co do rozdziału - nie chcę by Hemmo wyjeżdżał. Nie chce by ich zostawiał. Oni idealnie do siebie pasują i mam nadzieję, że Em w końcu się ogarnie i powie mu wszystko. Że postarają się stworzyć parę! Trzymam za nich kciuki.
    Czekam na next i na nową historię!
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy czy dźwignę to wyzwanie, które ty i Monia mi rzuciłyście :) Oczywiście zapraszam na czwartek!!! :D
      Niestety wyjazd Hemmo być musi - innej opcji nie ma. Chłopak musi w końcu wrócić do śpiewania :)
      Dzięki za komentarz!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Kocham tą trójkę, chciałabym aby moja rodzina w przyszłości podobnie wyglądała. Kocham wszystkie twoje opowiadania, są wspaniałe! Szkoda, że Hemmo wyjeżdża, ale praca to praca.. Zresztą wróci ;-) Co do wyzwania - oczywiście będę czytać i już nie mogę się doczekać.
    Czekam na następny rozdział
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, wielkie dzięki - to był naprawdę duży komplement :)
      Wróci, Hemmo wróci, w końcu w Sydney czeka na niego syn :)
      Mam nadzieję, że nowa historia Ci się spodoba, jak pozostałe.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Wgyrmtbprghaa !! ♥♥ nie wiem od czego zacząć rozdział, zwiastun .. zwiastyn rozdział ;D
    No nic idem po kolei ... rozdział czu miód karmel ciastko CUKIER PUUUUDER !! *.* hehu juz mi odbija :) Te zabawy... tak rodzinnie, na tym grilu tyle miłośćin wszyscy kochają Roberta,każdy go bawi a on ma ubaw hehuuu , Em i Luke no to oni są tacy nie do opisania .. słów nie mam ^.^ nawet płakałam jak Emi myślała o wyjeździe Luka :/ :( :* No ale musi wyjechac ... niestety - CHCE wiedziec co bedzie dalej nooo noo :) ;)
    Taki świetny rozdział :/ :* :* łza w oku się kreci jak sb pomyśle ze za niedlugo koniec tej historii :( :* ♥
    No ale nic... bede czytac i czytac od nowa aż do upadłego :* ;) :D
    Czekam na nexta ;) :)
    ♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥
    A co do nowego ff no i zwiastunu tego mega extra zajebiscie fajnego zwiastuny :* ;)
    Jestem taka podjarana :)
    Podczas oglądania rozryczałam się on jest taki PIĘKNY :* ;) ;) SZACUN dla dziewczyny która go zrobiła :) odwaliła kawał dobrej wręcz zajebistej roboty :D Juz chcę czytać 1 rozdział :) ;) no ale wytrzymam do jutra .. musze :) ;)
    No dobra to tyle odemnie ;D
    Dużo wenyy ♥♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że głupio to zabrzmi, ale cieszę się, że rozdział zbudził emocje :) To jest dopiero komplement motywujący na 1000000000% :)
      Spokojnie będzie w końcu druga część, która mam nadzieję, spodoba Ci się tak samo, ja pierwsza. Nie będzie żadnej przerwy między jednym a drugim. Niedługo też wstawię zwiastun :)
      Przekażę Moni- pewnie jej kopara opadnie, bo ona zawsze twierdzi, że nie jest to nic superowego - jej prace są superowe - a raczej słowo superowe to i tak za mało :)
      Mam nadzieję, że nowa historia Ci się spodoba.
      Pozdrawiam i dziękuję za tak wyczepisty komentarz!

      Usuń
    2. Hah :) bardzo się ciesze ze druga część bedzie zaraz po pierwszej :D bez twoich rozdziałów to nie to samo ;) zawsze umiesz zaciekawić .. zawsze masz ten smaczek chcesz wiecej ;) chcesz wiedzieć natentychmiast co bedzie w nastepnym rozdziale ;) :)
      I na 100000000% bedzie mi sie podobała ta druga część :) ;)
      Nic superowego ?!?! Ta dziewczyna ocipiała ! :o ;) :* To co ona rb te zwiastuny to mega extra rzecz , która nie wszystkim wychodzi ;) ;) a jej filmiki są MEGA ♥♡♥
      Także pozdrawiam :* ;) i nie ma za co :) zostawiam po sobie mały ślad ♥♡♥

      Usuń
    3. Wielkie dzięki :D Aż się szczerzę do ekranu po Twoich słowach :)To naprawdę cholernie miłe. Mam nadzieję, że nie zawiodę :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Hah ja też teraz się szczerze :D taki banan na mordzie mej zagościł ;) Nmzc ;)
      Wierze w Ciebie ;)
      Tez pozdrawiam ;)

      Usuń
  8. Te nowe opowiadanie to strzał w dziesiątkę, nie mogę się doczekać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Zobaczymy tak naprawdę, co z tego wyjdzie :) Mam nadzieję, że się spodoba

      Usuń