wtorek, 29 grudnia 2015

Rozdział 16 cz.2

          Luke napisał sms-a do Ashtona z informacją, że oboje wracamy do domu. Choć tak naprawdę obraliśmy całkiem inny kierunek. Szybko postanowiliśmy skorzystać z wolnej nocy i udać się na plażę. Odbyliśmy dłuższy spacer w tamtym kierunku, zahaczając po drodze o stację benzynową, na której kupiłam nam po dwa piwa w butelkach.
         Na plaży panowała ciemność, a jedynym źródłem światła był jasny księżyc i gwiazdy, które wisiały nad naszymi głowami. Aby nie siedzieć na zimnym pisaku, przytargałam dwa niewielkie kartony, które znalazłam przy wejściu. Nie powiem, ale poruszanie się w szpilkach po takim terenie nie należało do najłatwiejszych rzeczy, ale jakoś dałam radę, stąpając na samych palcach. Usiedliśmy na naszych prowizorycznych siedziskach i otworzyliśmy pierwsze butelki. A raczej zrobił to Luke, używając do tego kluczy od domu. W zasięgu naszego wzroku nie było żywej duszy, więc czuliśmy się tak, jakbyśmy byli u siebie.
- Słyszałam, co nie co, bo Ash trochę mi o tym opowiadał – powiedziałam, kiedy zeszło na temat ich zespołu i trasy z One Direction. – Więc byliście w ciągłym rozjeździe.
- Można śmiało powiedzieć, że spaliśmy na walizkach. Kończył się koncert, pakowaliśmy się i jechaliśmy do kolejnego miasta. Po dłuższym czasie nie byłem pewny, czy nadal wiem, jak się nazywam – skwitował ze śmiechem. – Ale…
- Było warto – dokończyłam za niego, a on tylko wzruszył ramionami. – Daj spokój Luke, nie musisz udawać, że było inaczej. Było warto. Osiągnęliście tak duży sukces, w tak krótkim czasie. To było, jak wielkie bum w waszym wykonaniu. Nie musisz kręcić nosem z uwagi na Roberta. Pomyśl sobie, że jak mały podrośnie, to będzie dumny ze swojego tatusia i wujków, którzy ciężką pracą umieli się wybić. 
          Luke uśmiechnął się szeroko. Mój wzrok już dawno przyzwyczaił się do tej panującej naokoło nas ciemności, więc idealnie widziałam rysy jego twarzy. Siedział tak blisko mnie, że przy niektórych ruchach jego ramię ocierało się o moje, powodując przyjemne mrowienie.
- Myślisz?
- Ja to wiem. Sama jestem z was cholernie dumna. – Złapałam go lekko za policzek. – Moje wy pysiaczki.
- Ej, a co ja dziecko?
- Ponoć faceci to wieczne dzieci – skwitowałam, a Luke zrobił udawaną oburzoną minę. Po chwili jednak roześmiał się i dopił piwo do końca. – A nie jest tak?
- Nie – odpowiedział szybko.
- Podyskutowałabym na ten temat, szczególnie, że mam odpowiednie doświadczenie i mogę łatwo to porównać.
- Nie, nie, nie – rzucił, machając na mnie ręką. – Skończmy ten temat, bo jak się rozkręcisz…
- To, co?- przerwałam mu rozbawiona, a Luke zakrył twarz rękami.
- To właśnie to – odpowiedział po chwili, wskazując na mnie. 
- Bardzo cięta riposta. Toś mnie zaskoczył, Hemmings.
- Zaskoczyć cię?
- Już to zrobiłeś na imprezie – powiedziałam, popychając go, a on zaśmiał się.
          Przez chwilę spoglądałam na niego, jednocześnie wsłuchując się w ten dźwięk, jaki z siebie wydawał. Uśmiechnęłam się szeroko, nie mogąc oderwać od niego oczu. A im dłużej tak na niego patrzyłam, tym szybciej biło mi serce. Już nie próbowałam się oszukiwać. Nadal coś do niego czułam i teraz to uczucie dawało o sobie znać. Miałam wrażenie, że Luke jest zdecydowanie za daleko mnie. A ja nagle zapragnęłam tego, by był bliżej. Znacznie bliżej.
          Tchnięta nagłym przypływem adrenaliny i wspomagana odwagą wywołaną przez alkohol, złapałam go za koszulkę. Luke zrobił zaskoczoną minę, ale ja utkwiłam wzrok w jego ustach. Zwilżył je językiem, a ja przyciągnęłam go do siebie. Złączyłam nas w długim i powolnym pocałunku, rozkoszując się smakiem jego ust i tym przyjemnym łaskotaniem w brzuchu, które nazywane jest potocznie motylkami. Pałałam się zapachem jego perfum, które tak uwielbiałam. Cieszyłam się najdrobniejszym dotykiem, jakim mnie obdarzał, gdy jego jedna dłoń musnęła moje palce, a druga ujęła szyję.
          W tym momencie miałam wszystko gdzieś. Pragnęłam, by ta chwila trwała całą wieczność i nigdy się nie skończyła. To cudowne uczucie, jakie mi przy tym towarzyszyło wypełniało mnie od środka, a ja nie chciałam zamieniać tego na nic innego. Na żadne inne usta, które całowały z taką zachłannością i pasją, na żadne inne dłonie, które powodowały przyjemne dreszcze. Na żadną inną osobę.
          Objęłam go mocniej, jeszcze bardziej przywierając do jego ciała. Luke naparł na mnie, a ja położyłam się, pozwalając mu na to, by to on przejął stery. Nie odsunął się ode mnie nawet na moment. Jego dłoń powędrowała od mojego kolana w stronę uda, a potem jeszcze wyżej. Westchnęłam cicho pod nosem, nabierając dodatkowo potrzebnego mi powietrza. Wsunęłam dłoń w jego włosy, lekko zaciskając na nich palce.
- Luke – wyszeptałam, a on uniósł się nieco do góry, by móc na mnie spojrzeć. Przygryzł wargę, co nakręciło mnie na niego jeszcze bardziej.- Chodźmy do domu.
- Okej, odprowadzę cię – powiedział, podnosząc się do pozycji siedzącej. 
          Zrobiłam to samo. Przejechałam palcem po jego karku, czując, jak przechodzi go dreszcz. Nie miałam zamiaru tak szybko się z nim żegnać. Przybliżyłam się do niego po raz kolejny.
- Chodź ze mną do domu – pociągnęłam cicho, zatrzymując usta tuż przy jego uchu. Spojrzał na mnie, wstrzymując oddech, a potem uśmiechnął się. Niewiele myśląc znów wpił się w moje wargi, a ja bez zastanowienia oddałam mu pocałunek.

          Miałam wrażenie, że dotarliśmy do domu w ekstremalnie szybkim tempie. Luke prowadził mnie, trzymając mocno za rękę, jakbym w trakcie tej drogi miała mu się zgubić. Co jakiś czas zatrzymywał się, by obdarzać mnie pojedynczymi pocałunkami, które działały na mnie podwójnie. Prawda była taka, że oboje nakręciliśmy się na siebie i mieliśmy gdzieś wszystkie konsekwencje w naszej relacji, jakie mogły się pojawić.
          Otworzyłam drzwi, a potem odwróciłam się w jego stronę, wciągając go do środka. Darowaliśmy sobie nawet zapalanie światła. Zresztą w tym momencie nawet o tym nie zdążyłam pomyśleć, bo jak tylko zamknęłam za nami drzwi, Luke przywarł do mnie, a ja oparłam się o nie z lekkim łoskotem. Zsunęłam z niego kurtkę, która upadła na podłogę, nie mogąc się doczekać, aż blondyn pozbędzie się pozostałych ubrań. 
          On jednak był skoncentrowany na mnie. Czułam, jak skręcam się od środka z podekscytowania. Miałam wrażenie, jakby moje ciało pragnęło go jeszcze bardziej, niż mój mózg i serce. Jakby było spragnione jego całego. Jakby tęskniło za właśnie takimi chwilami.
          Jego usta znalazły się na mojej szyi, a ja jęknęłam cicho pod nosem. Wsunął mi dłonie pod bluzkę, a przez mój kręgosłup przebiegł przyjemny dreszcz. Objęłam go mocniej, a Luke przysunął się tak blisko, że między nami praktycznie nie było wolnej przestrzeni. Poczułam znajome wybrzuszenie w jego spodniach, a fala gorąca uderzyła we mnie podwójnie.
          Oderwałam się od drzwi, by ściągnąć płaszcz. Luke wykorzystał ten moment, by na mnie spojrzeć. Było tu o wiele jaśniej, niż na plaży, bo przez okna wdzierało się światło z latarni ulicznych. Dlatego z łatwością dostrzegłam w jego błękitnych tęczówkach pożądanie, którego nawet nie próbował ukryć. Zorientowałam się, że oboje oddychamy już tak szybko, jakbyśmy brali udział, w jakimś maratonie. Tyle, że nasz maraton miał metę w zupełnie innym miejscu.
- Emi – rzucił szeptem, przywierając do mnie ponownie, a ja, aż zadrżałam. Tak dawno nie słyszałam, by zwracał się do mnie w ten sposób. Kiedyś ciągle tak mówił, a teraz byłam tylko Emily lub Em. Gdy to powiedział, moje serce przyspieszyło jeszcze bardziej, choć nie byłam pewna, że to jest w ogóle jeszcze możliwe. Niewiele myśląc złapałam go za rękę, a następnie pociągnęłam go w stronę schodów.
          Zanim wpadliśmy do sypialni, Luke zdążył zgubić po drodze koszulę. Nie byłam pewna, w którym dokładnie miejscu mu ją ściągnęłam, ale teraz to nie miało dla mnie zbyt wielkiego znaczenia. Nie dorywając się od siebie, dotarliśmy do łóżka. Wykorzystałam ten moment i pociągnęłam kilka razy za jego koszulkę, dając mu znać, że chcę by się jej pozbył. Uśmiechnął się i szybko zrobił to, czego chciałam.
          Zagryzłam lekko wargę, przejeżdżając dłońmi po jego odsłoniętej klatce piersiowej i brzuchu. Matko, już prawie zapomniałam, jaki to był i jest fantastyczny widok. Podniosłam głowę do góry, zauważając, że Luke z dokładnością śledzi każdy ruch moich dłoni. Po chwili i on spojrzał na mnie, a potem znów pocałował mnie, pozbawiając tchu.
           Naparł na mnie mocniej, a ja padłam na łóżko. Luke zaraz znalazł się nade mną. Jego dłonie błądziły po moim ciele, by po chwili zabrać się za rozpinanie guzików w mojej koszuli. A widziałam, że się z tym męczył. Przełknęłam ślinę, gdy na chwilę przerwał, by po raz kolejny złączyć nasze usta ze sobą.
- Emi… przepraszam – powiedział cicho, a ja spojrzałam na niego, nie wiedząc, o co mu chodzi.
- Za, co?
- Za to, co zaraz zrobię – odparł z niewinnym uśmiechem na twarzy. Uniosłam lekko brwi do góry, ale zanim zdążyłam się zorientować, Luke złapał za materiał i mocno pociągnął. Guziki, których nie mógł rozpiąć, odleciały w dwie różne strony.
- Luke – warknęłam, ale widząc jego roześmianą twarz, nie mogłam się powstrzymać i sama zachichotałam pod nosem.
- Odkupię – rzucił, ponownie mnie całując. – Ale te cholerstwa nie chciały współpracować.
          Zepchnęłam go z siebie, a potem usiadłam na nim. Ściągnęłam z siebie koszulę, którą w tak brutalny sposób rozwalił mi Hemmings. Jego dłonie wsunęły się pod cienki materiał mojej białej bluzki. Poczułam kolejną falę gorąca i dreszczy, gdy jego palce mocniej dotknęły mojej skóry. Luke w końcu złapał za bluzkę i pociągnął ją ku górze. Ona również trafiła na podłogę. Podniósł się do pozycji siedzącej, przywierając do mnie jeszcze bardziej. Jego palce szybko odnalazły zapięcie od białego stanika. Rozpiął go, a potem zsunął ramiączka z moich ramion. Górna część bielizny też trafiła za łóżko.
          Jęknęłam głośniej, gdy jego ciepłe wargi zaczęły szybko przesuwać się po mojej klatce piersiowej, na dłużej zatrzymując się na piersiach. Pozostawiał po sobie wilgotne ślady, co jakiś czas przygryzając mi skórę, co powodowało kolejne dreszcze na ciele. Opadłam na niego. Luke odgarnął mi z twarzy ciemne kosmyki włosów. Wpił się w moje usta ponownie.
          Jego dłonie trafiły na moje pośladki. Przycisnął mnie do siebie jeszcze mocniej, przez co znów mogłam go wyczuć przez spodnie. Otarłam się o niego raz, a potem kolejny raz, wydobywając z niego cichy pomruk. Jego palce znalazły się na moim karku, zmuszając mnie do kolejnego pocałunku. A ja nie zamierzałam się przed tym bronić. Poczułam, jak Luke szybko rozpina pasek, guzik i rozporek od moich czarnych dżinsów.
          Wciągnęłam mocniej powietrze, gdy się przekręcił. Znów leżałam na plecach, a on był górą. Złapał za dół mojej garderoby i zręcznym ruchem, pozbawił mnie jej. Nachylił się po raz kolejny, by znowu obdarzyć mnie szybkim pocałunkiem, od którego zakręciło mi się w głowie. Jego dłoń zjechała niżej, zahaczając o ostatnią warstwę materiału, jaką miałam na sobie. Zadrżałam od jego dotyku, a on spojrzał na mnie, przez co mogłam zatopić się w jego oczach. Pocałował mnie, a potem ściągnął mi czarne figi.
          Niemalże od razu usiadłam, dobierając się do jego spodni. Luke wyciągnął z tylnej kieszeni portfel, odrzucają go na szafkę. W tym momencie moje ruchy były już tak mało precyzyjne, że blondyn musiał mi pomóc w rozpinaniu guzika. Zsunął je z siebie łącznie z bielizną. Teraz widząc go w całej okazałości, oblizałam usta, pałając się tym widokiem.
          Luke jednak nie zwlekał, ani minuty dłużej. Znów przywarł do mnie, mocniej napierając swoim ciałem na moje, a było one tak przyjemnie gorące. Przekręciłam nas z powrotem na bok tak, że znowu byłam na górze. Złapałam za jego nadgarstki, dociskając je do pościeli, a on westchnął głośniej wprost w moje wargi.
- Emi – wyszeptał, a ja znów poczułam te przyjemne łaskotanie w dole brzucha. – W portfelu mam prezerwatywę.
- Nie potrzebujemy jej. Biorę tabletki.
- Regularnie? – Spojrzałam na niego z uśmiechem. Starałam się brać je codziennie, ale przecież nie miałam faceta, z którym mogłabym często uprawiać seks, więc czasem mi się zdarzało zapomnieć. – Wiesz… Chyba, że chcesz po raz drugi zostać mamą. Ja tam nie miałbym nic przeciwko temu...
- Wal się, Hemmings – syknęłam, co go rozbawiło. – Ale tak… Jedno dziecko na razie mi wystarczy. – Podniosłam się, łapiąc za jego portfel. Podałam mu go. Spojrzał na mnie. – No, co? Przezorny zawsze ubezpieczony. Dwa zabezpieczenia są jeszcze skuteczniejsze, niż jedno.  
         Luke otworzył go i wyciągnął z środka prezerwatywę. Oddał mi portfel, który z powrotem trafił na szafkę. Rozerwał zębami opakowanie, wyjmując z środka gumkę. Wyciągnęłam rękę, a on zaśmiał się, oddając mi śmieci, które też trafiły na szafkę. Założył ją szybko, a potem złapał mnie za nadgarstki, przyciągając do siebie. Teraz to ja się zaśmiałam, a on ujął moją twarz w dłonie i pocałował.
          Wyprostowałam się, unosząc się do góry. Luke wszedł we mnie, a ja jęknęłam głośniej. W tym momencie wszystkie emocje znów we mnie huknęły. Znowu byliśmy tak blisko siebie, a ja nie chciałam, by Hemmings kiedykolwiek mnie zostawiał. Zdążyłam wykonać kilka szybszych ruchów, gdy Luke podniósł się, owijając ramiona wokół mojej talii. Podniósł głowę, a ja musnęłam jego usta, wydając z siebie kolejny cichszy już jęk. Przywarł do mnie mocniej, a jego oddech rozpalał moją skórę na klatce piersiowej. Wypuścił ze świstem powietrze. Zadrżałam, czując dłonie chłopaka na plecach.
          Byłam tak pochłonięta tymi wszystkimi doznaniami i szalejącymi zmysłami, których nie potrafiłam w żaden sposób opanować, że nie mogłam skupić myśli na niczym innym, jak tylko na nim. Luke skutecznie potrafił przenieść mnie do drugiego świata, w którym istnieliśmy, tylko my.
          Nagle przekręcił się na bok, a ja po raz kolejny padłam na poduszki. Znalazł się tuż nade mną. Szybkim ruchem rozszerzył moje uda. Widziałam małe kropelki potu na jego czole. Oddychaliśmy płytko i nierównomiernie. Jęknęłam głośniej, gdy wszedł we mnie mocniej. Jego usta znalazły się na moich, nieco tłumiąc kolejny dźwięk, jaki z siebie wydałam. Hemmings od razu narzucił szybsze tempo, nakręcając mnie jeszcze bardziej.
           Oplotłam jego biodra nogami. Przez chwilę spoglądałam w te błękitne tęczówki, gdy jego twarz znalazła się kilka milimetrów nad moją. Jego ciepły oddech, który lądował na moich wargach, przyjemnie rozpalał. Musnął moje usta swoimi, a potem przeniósł je na moją szyję. Jęknął tuż przy moim uchu, a ja objęłam go mocniej, zaciskając mu palce na plecach.
- Luke – wyjęczałam, a on znów zamknął mi usta pocałunkiem. Przyspieszył jeszcze bardziej.
- Kurwa, Emi– syknął, gdy wbiłam mu paznokcie w skórę na plecach. Wiedziałam, że już jest blisko. Zresztą, nie tylko on. Nie zwalniał, ale odrobinę jeszcze zwiększył tempo, wymuszając ze mnie kolejny głośniejszy jęk. Wsunęłam mu dłoń we włosy, ciągnąc lekko za ich końcówki. Po chwili oboje doszliśmy, ciężko przy tym dysząc.
          Luke zadrżał tuż nade mną, a ja delikatnie pocałowałam go. Przejechałam palcem po jego policzku, wywołując u niego zmęczony uśmiech. Trącił nosem mój nos, a następnie przekręcił się na bok. Padł na poduszki, a potem ściągnął prezerwatywę. Wstał z łóżka, wyrzucając ją do kosza. Po chwili znów położył się obok mnie. Uśmiechnęłam się do niego, a on od razu odpowiedział mi tym samym.
          Przysunęłam się bliżej. Luke objął mnie ciasno ramieniem. Słyszałam szybsze bicie jego serca, które uspakajało i koiło. Oddech blondyna nadal był nierówny, ale z każdą minutą uspakajał się. Mój tak samo. 
          Hemmings przejechał dłonią po moich plecach, a potem odchylił się. Złapał za kołdrę i przykrył nas. Znów wtuliłam się w niego, czując się w tym momencie najszczęśliwszą osobą na Ziemi. Wiedziałam jednak, że to szczęście nie potrwa wiecznie. W końcu zderzy się z brutalną rzeczywistością. Ale na razie nie chciałam o tym myśleć. Teraz liczył się tylko on, trzymający mnie mocno w ramionach i to, co z siebie dawał – przyjemne ciepło, w pewnym sensie dawne uczucie i bezpieczeństwo, którego tak bardzo mi brakowało. Zamknęłam oczy, chcąc czerpać z tej chwili, jak najwięcej. 


***
Teraz wiecie, czemu poprzednie w następnym odcinku były tak okrojone :) Musiałam wybrać takie fragmenty, by nie było wiadomo, co będą dalej po imprezie robić XD Luke i Em zaliczyli pierwszą hot scenkę w tym opowiadaniu i może jeszcze kiedyś pozwolę im na taką bliskość - Muchaha (tu użyjcie wyobraźni w postaci diabolicznego śmiechu :))

Nina Pawlak - czy coś z tego wyjdzie, wiedzą tylko moje notatki hahah :) A tak poza tym przestań mi do nich zaglądać (muszę znaleźć lepsze miejsce do chowania) i zdradzać na głos moje plany apropo może przyszłej drugiej części, bo właśnie się waham, gdzie umieścić akcję (zdradzę, że Londyn też jest brany pod uwagę), gdyby potencjalnie pojawiła się druga część XD Chyba, że jesteś jakimś jasnowidzem - to w takim razie... eh... może jakieś numery w totka? :D Plan, co do sezonu drugiego był, ale ostatnio zaczęłam się nad nim zastanawiać i tylko czas pokaże, czy pociągnę 2+1 dalej :)

Oliwia - twoje MUSZĄ ROZUMIESZ??? było... ten... niczym duża groźba powiedziana w łagodny sposób :) To czy będą, to się zobaczy, w zależności czy będę chciała zrobić numer dwa tego opowiadania czy nie :D Jesteś trzecią osobą, która na te Święta życzyła mi smacznego jajka (plus miałam życzenia mokrego dyngusa i bogatego zajączka w mikołajowym worku), więc chyba nasi koledzy mają podobne mózgi, tylko pewnie wiek ich różni :)

Shihi - cieszę się, że czytanie tych historii sprawia Ci wielką frajdę :) To naprawdę motywujące, że podoba się komuś to, co się robi :) Dzięki wielkie!

Martyna Radzik - czy taki konkret, jaki był w tej części Ci odpowiada? :) Widzę kolejną osobę, która łączy Em i Luka razem - chyba muszę ich trochę popsuć, bo za łatwo odgadniecie mi przebieg historii - nie no żartuję, nic nie zmieniam i trzymam się ustalonego wcześniej planu :)

Paulincia Brooks - serio? Głupio to zabrzmi, ale super :) Cieszę się, że jakoś udało mi się wzbudzić (aż takie) emocje ;)

Milena - Ty też chcesz ich jako parę? Przecież są nudni - nie no żartuję hahah Zobaczymy co im los przyniesie. A przyniesie im to, co wystukają moje palce :) 

Chcę Wam podziękować za wszystkie cudne komentarze - i te długie i te krótkie - wszystkie są cholernie wielką motywacją. Lubię się do nich odnosić i jak brak mi motywacji (bo weny to mi raczej nie brakuje, bo pomysłów dużo) do pracy - a czasem się zdarza, to sięgam właśnie po taki dopalacz - taki mega pozytywny i dobry dla zdrowia :) Jesteście DOPALACZAMI :) Dziękuję!

Również informuję, że od jakiegoś czasu znów zdarza mi się odpisywać na Wasze komentarze pod Waszymi komentarzami - jakby głupio to teraz nie brzmiało, ale wiadomo, o co chodzi :) Dlatego, gdyby było jakieś pytanie czy coś, a nie znalazłaby się odpowiedź pod aktualną notką, to zerknijcie do poprzedniego komentarza :) Nigdy nie ignorowałam i nie ignoruję czytelników :) 

Tyle na dzisiaj ode mnie - się rozpisałam, ale lubię się odnosić do waszych opinii, bo są świetne. Dzięki raz jeszcze!

Kolejny za tydzień.

Pozdrawiam!


Eee... dopiero teraz zauważyłam, że mi długaśny poemat do Was wyszedł :) - Przepraszam



W następnym odcinku:

- Jesteś z kimś?
- Co?
- Jesteś z kimś?
- Ja… - zawahałam się. Zanim zdążyłam się zorientować, Luke przechwycił mój telefon, a potem włączył na głośnomówiący.

***

- Głodny?
- Jeszcze jak. Daj mi jeść – zajęczał, a ja zaśmiałam się pod nosem. Chwyciłam za przygotowany dla niego talerz, a potem wcisnęłam mu go w ręce. – Pachnie, pycha. Zawsze uwielbiałem twoją kuchnię.
- Bo raczej nie miałeś zbyt wielkich wymagań.

***

- O, jak widzę to tajemnica, co się tam działo. Ale tacie nie powiesz?
- Ciii – powtórzył Robert.

***

- To, co się stało po imprezie…
- Jest okej, Luke – przerwałam mu. – Było…
- Fantastycznie?

***

- O mój Boże! – krzyknęła mama.

***

- Nic. Jest okej. Myślę, że jesteśmy na właściwej drodze ku… czemuś – pociągnął blondyn.
- No, chłopie, to chciałem usłyszeć – rzucił Clifford. – Calum – zwrócił się do Mulata, który okupował fotel.  – Czy ty i Katie też jesteście na właściwej drodze ku czemuś?
- Zwariowałeś? – odpowiedział ze śmiechem Hood. 

17 komentarzy:

  1. A miałam to super uczucie, które nie pozwalało mi pójść spać:) wiedziałam, że będzie rozdział. Tak się cieszę, że Luke i Emily... no że trochę ich poniosło. Oby jeszcze byli pewni swych uczuć ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałaś dobre wyczucie :) Może niedługo będą pewni, a może nie - czas pokaże

      Usuń
  2. Muahahahahahahahahha a ja wiedziałam, co się zadzieje <33333 :***** i nie, nie zmuszam cię, żeby byli razem, dużo bardziej mi się u nich podoba układ Przyjaciół-rodziców z benefitami <33333 bardziej się martkę o Cate, o ile tak się łączy te imiona, w życiu tego nie robiłam :DDDDDD ich bym chciała razem <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, noo a ja myślałam, że Cię zaskoczę :D Tak zwana przyjaźń rodzicielska z dodatkiem XD Nie wiem, nigdy sama też nie próbowałam łączyć imion swoich bohaterów. A Cal i Katie no... są dziwni i tylko oni wiedzą, co tam między nimi jest :D

      Usuń
  3. Jak mi się morda cieszy ♥ Wiedziałam, miałam przeczucie, czułam, że oni w tym rozdziale będą... wylądują razem w łóżku. Mam przeogromny zaciesz! Taki miły początek dnia. Po prostu wspaniały rozdział nic dodać, nic ująć. Wspaniały rozdział, bo napisany przez ciebie.
    Czekam na następny rozdział
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą... się bawić hahah XD Cieszę się, że przeczytanie rozdziału dało Ci miły początek dnia - oby reszta też była tak dobra i przyjemna :)

      Usuń
  4. Rozdział ja zawsze świetny <33333

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha dopalaczem mnie jeszcze nie nazywanow kazdym bądź razie dzieki :* :* miloo ♥♡♥ hihi :* tak taki konkret mi odpowiada haha :* :D
    A co do rozdziałuu Łiiiii wwohooo oł yeahhh !! :* :* byla hot scena byla hot scenka !! <3 ♥♡ to bylo takie piękne ! :D :* Ja wiedzialam ze to sie stanie ! WIEDZIALAM !! ♥♡♥ a zapomnialam wwspomniec ze rozdzial jak zawsze cud miod i orzeszki karmel ciastko -CZEKOLADA ♥♡♥ Hihi :* :* boze juz nexta sie doczekac nie moge <3 aaa ! :* wtorku nadchodź !! ♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to było w bardzo mocno pozytywnym sensie :D Zresztą uważam, że całkiem ładnie to brzmi :D Nie no, a chciałam Cię czymś zaskoczyć, ale jak widzę jakoś przewidziałaś ten mój ruch w fabule :D

      Usuń
    2. Czuje sie jak RedBull haaha :) :* BADZIO pozytywnie i badzio ładnie♥♡♥ hih :D
      Moze i bylam triche zaskoczona ale głęboko w sb czułam że to się stanie :D :) hah :* ;)

      Usuń
  6. Ja? Zaglądanie do Twoich notatek? Nie, tu na pewno nie chodzi o mnie… (Teraz możesz sobie wyobrazić mój diaboliczny uśmiech ;D). Choć może jeszcze rozważę własny program w TVN, wróżbitka Nina, nawet nieźle brzmi… XD
    Żartuję, a tak na serio to GENIALNY , FANTASTYCZNY i jakby to powiedziała moja siostra cioteczna BOMBASTYCZNY rozdział:)Pierwsza hot-scenka na tym blogu ( wszyscy ręce w górę)!Ale jest jedna rzecz, która mnie zastanawia: Dlaczego Calum zapytany o niego i Kate jako więcej niż przyjaciół odpowiada: ”Zwariowałeś?”? Ty coś knujesz tylko jeszcze nwm co…;)
    To może tym razem nie podzielę się z Tobą moimi przypuszczeniami co do (możliwego) drugiego sezonu, choć w mojej chorej głowie już powstał zarys pt.” Co by było gdyby?”, ale ciii już nic nie mówię;)
    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj może będziesz jeszcze bardziej słana, niż słynny Maciej hahah :D I fakt naprawdę dobrze brzmi!
      Może Cal nie jest zainteresowany swoją byłą dziewczyną, a chcieli się po prostu zabawić? Na Cala i Katie trzeba wziąć poprawkę, bo są oboje stuknięci hahah :D
      Podziel się podziel! Jestem ciekawa!
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  7. Idbududvi!! Ten rozdział jest genialny! <3 Czekałam na taki rozdział matko to ich zbliżenie było mega :* Chcę żeby byli razem i żeby wzięli ślub i żeby teraz postarali się o drugie dziecko najlepiej córeczkę hihi Robert by miał siostrę! *_* (tak to moje podniecenie nic nie poradzę że Luke i Emily to takie słodziaki) Najlepsze opowiadanie jakie dotąd czytam nigdy nie czytałam ff o takiej tematyce to ff jest takie wyjątkowe dlatego jak dla mnie numer 1 w opowiadaniach które czytam :*
    Pozdrawiam i życzę weny, i udanego Sylwestra kochana!! :3 ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe jak widzę ta parka przypadła Ci do gustu :) Zawsze istnieje taka możliwość, że może będą razem i coś z tego wyjdzie - może ślub, może drugie dziecko, może córka albo kolejny syn :)
      Naprawdę niesamowicie się cieszę, że ta historia tak Ci się podoba! Mam nadzieję, że nie zawiodę w dalszych częściach :)
      Pozdrawiam i również udanego Sylwestra życzę!

      Usuń
  8. OMG! OMG! OMG! Niech ich tak ponosi częściej,! Uwielbiam hot scenki w twoim wyonaniu, a tu oprócz niej było też dużo uczucia. Naprawdę chcę by oni byli razem! I mam nadzieję, że w końcu ich połączysz, bo pasują do siebie i to mocno :)
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, więc chce już wtorek :)
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że tobie hot scenka się spodoba :D Może ich połączę, może nie - zobaczę czy będą chcieli współpracować haha :)

      Usuń