wtorek, 6 października 2015

Rozdział 3

          Byłam pewna, że tej nocy nie zasnę. Jednak mama zapewniła mi tak wygodne łóżko, że aż przyjemnie się w nim leżało. Do tego doszło też zmęczenie, więc nic dziwnego, że spałam, jak dziecko. Robert też był tej nocy dla mnie łaskawy i obudził się, tylko raz.
          Oboje wstaliśmy rano, a ja nie mogłam oderwać oczu od tych wszystkich otaczających mnie rzeczy. Były moje… Moje i jego. Nasze miejsce. Mieliśmy swój własny kąt. Byłam szczęśliwa i nic na daną chwilę nie mogło mi tego stanu zepsuć.
           Spędziłam przyjemny i miły poranek w towarzystwie moich dziadków, którzy dzisiaj zajmowali się małym. Przyjechali szybciej i jak się okazało, oni wiedzieli o szykowanej przez rodziców niespodziance. Zaserwowałam nam wspólne śniadanie, a potem pognałam na Uniwersytet Sydney, aby odbyć pierwsze zajęcia.
           Rozpoczynałam pierwszy rok fotografii, a moja grupa składała się z całkiem sympatycznych ludzi. Większość była młodsza ode mnie, ale to mi nie przeszkadzało. Byłam jedną z trzech starszych osób na naszym roku. I jak się okazało, nie byłam jedyną matką. Lisa miała dwuletnią córkę, a od roku była także mężatką. Miałam nadzieję, że może i ja kiedyś znajdę tę swoją drugą połówkę i zakocham się na nowo. A to było takie fantastyczne uczucie.
 Miałam to samo  powiedziała z uśmiechem blondynka. Siedziałyśmy w bufecie, który mieścił się na kampusie. Byłyśmy dwiema matkami, więc temat szybko zszedł na nasze kochane pociechy.  Wcześniej tego nie rozumiałam, a potem naprawdę musiałam przyznać innym rodzicom rację. Dzieciaki za szybko rosną.
 Tak, szczególnie to widać po ubraniach. Robert, co chwilę mi, z czegoś wyrasta. Czasami mam wrażenie, że robi to za szybko.
 Poczekaj, aż zacznie chodzić. Wtedy się dowiesz, że nie tylko to robi za szybko  odparła Lisa, a ja wybuchłam śmiechem.  Moja Kelly w zastraszająco szybkim tempie potrafi coś rozwalić. Niby widzę, niby patrzę, ale skubana jest cwana. Wszędzie jej pełno.
 Przynajmniej się nie nudzisz.
 Chciałabym się ponudzić  skwitowała ze śmiechem. Zerknęła na zegarek.  Dobra, musimy spadać, bo zaraz zacznie się wykład.
 Co teraz?
 Historia fotografii.

          Musiałam zrobić większe zakupy, szczególnie że Katie chciała do mnie wpaść i obejrzeć nowy dom. Dlatego umówiłam się z nią przy jednym z większych hipermarketów. Wysiadłam z samochodu mamy, który od niej pożyczyłam, a następnie odpięłam Roberta z pasów i wyciągnęłam go. Podałam mu pieluszkę, a on od razu włożył ją do buzi, gryząc materiał. Zdążyłam się odwrócić, a przed moją twarzą stanęła mi uśmiechnięta od ucha do ucha Katie.
 Jest moja mała kruszynka  zagruchała, a mały uśmiechnął się do niej.  Pójdziesz do cioci?  zapytała, wyciągając ręce. Robert wychylił się, a ja przekazałam jej małego.
 Cześć  rzuciłam, poprawiając torebkę, którą miałam przewieszoną przez ramię.
 Cześć, Em  powiedziała, a ja przekręciłam oczami. Przyzwyczaiłam się, że Katie najpierw wita się z małym, a dopiero później ze mną. Nie jest jedyną osobą, która straciła dla mojego syna głowę.  Opowiadaj o tej niespodziance. Przez telefon rzuciłaś, tylko pojedyncze hasła.
           Uśmiechnęłam się, a potem obie skierowaliśmy się w stronę oszklonych, automatycznych drzwi, które pochłaniały lub wypluwały z siebie klientów. Zaczęłam jej ze szczegółami opowiadać o domu, a także o mojej reakcji. Katie nie była zaskoczona, kiedy powiedziałam, że wyłam ze szczęścia, jak bóbr.
 Nie mogę się doczekać, by go zobaczyć. Szczególnie że urządzała go twoja mama, a ona ma do tego talent  powiedziała, a ja zabrałam od niej Roberta. Przyjaciółka chwyciła za wózek i obie weszłyśmy na halę sprzedażową.
 Tak, ma do tego smykałkę.
 Marnuje się w firmie twojego taty.
 Jest jego prawą ręką.
 W sumie racja. Dobre stanowisko. Nie ma to, jak być zaraz pod samym szefem  skwitowała Katie.
            Powoli zaczęłyśmy wkładać do wózka wybrane produkty. Część z nich była spoza listy, ale nie mogłyśmy się oprzeć, by nie obkupić się słodyczami, które spałaszujemy przy kawie. Mogłam sobie na to pozwolić, bo dość szybko gubiłam zbędne kilogramy. Zresztą nawet po ciąży udało mi się z łatwością wrócić do dawnej sylwetki i wagi. Katie też nigdy nie żałowała sobie ciastek i czekolady, więc w tej dziedzinie miałam dobrego kompana.
– Nie, nie, nie – powiedziałam stanowczo, gdy Katie wyciągnęła przed mój nos kolorowy gryzak z grzechotką.  On ma już za dużo zabawek.
 Wyluzuj. Ciocia Katie lubi sprawiać radość aniołkowi  odpowiedziała, wkładając gryzak do wózka. Robert szybko wyciągnął w jego stronę ręce.
– Ciocia Katie nie zdaje osobie sprawy, że rozpieszcza mi dziecko.
 Daj spokój  mruknęła, a potem spojrzała na małego.  I tak ją dostaniesz  dodała z uśmiechem.
           Przekręciłam oczami. Pod tym względem nie miałam nic do gadania, bo Katie zawsze robiła to, co chciała. Zamachałam małemu pieluchą przed noskiem, co od razu poskutkowało tym, że oderwał błękitne oczy od zabawki, łapiąc zachłannie za pieluchę. Przycisnął ją do twarzy, a potem oparł głowę o moje ramię, wtulając się we mnie. Uwielbiałam, gdy to robił. Wiedziałam, że będzie mi tego brakować, jak podrośnie i uzna, że to obciachowe.
 Jezu, te rzeczy dla dzieci są takie słodkie  pociągnęła Katie, kiedy przeszliśmy przez alejkę dla niemowląt, a ja spakowałam do wózka dużą paczkę pieluch, mleko, zupki i deserki dla małego.  Zobacz na te wszystkie butelki, smoczki, kubeczki i miseczki  zaczęła wymieniać, a ja zaśmiałam się pod nosem.
 Dobra, idźmy dalej, bo zajdziesz w ciążę od samego patrzenia  skwitowałam, a ona zerknęła na mnie, mrużąc oczy. Zaśmiałam się, a Robert podniósł głowę, by spojrzeć w moje ciemne tęczówki.  Skarbie?
 Mama.
 A powiesz: ciocia? – poprosiła Katie, wpatrując się w niego. On uśmiechnął się tylko, wplatając mi palce we włosy.
 A gdzie jest ciocia?  odezwałam się, a Robert podniósł rączkę i wskazał paluszkiem moją przyjaciółkę. Na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
 Jest taki uroczy.
 Tak, czasami jest  powiedziałam, a brunetka zgromiła mnie surowym wzrokiem.  No, przecież żartuję.
           Wyszliśmy z tej słodkiej dla Katie alejki. Przeszliśmy dalej, mijając kolejne półki, wypchane kolorowymi artykułami. Co jakiś czas zatrzymywałyśmy się, a ja sięgałam po kolejną rzecz, którą musiałam kupić. Mój nowy dom pod względem takich rzeczy, jak na przykład proszek do prania, był pusty, więc musiałam wszystko nadrobić, by móc normalnie funkcjonować.
           Nagle odwróciłam się i wpadłam na kogoś. Na szczęście zrobiłam to z drugiej strony, więc mój syn pod żadnym pozorem nie ucierpiał w tym starciu. Spojrzałam na chłopaka, robiąc duże oczy. Właśnie zderzyłam się z Calumem Hoodem.
          Mulat uśmiechnął się szeroko, a jego ciemne oczy zatrzymały się dłużej na małym, a potem na Katie, która była tak samo zaskoczona, jak ja. Zmierzyłam go od góry do dołu i musiałam to przyznać  prezentował się znakomicie. Miał odsłonięte ramiona i głębszy dekolt, więc z łatwością wyłapałam na jego ciele stare, a także nowe tatuaże. Jego ciemnobrązowe włosy zaczesane były lekko do góry. Ostatni raz na żywo widziałam go jakieś pół roku temu. Katie zresztą też. Obie musiałyśmy wyglądać naprawdę zabawnie, bo Hood zaśmiał się pod nosem.
           Zerknęłam na przyjaciółkę, która wyglądała, jakby zobaczyła ducha. W jej przypadku wcale się temu nie dziwiłam. Byli kiedyś parą, ale nie potrafili się dogadać, co skończyło się tym, że się rozstali. O dziwo, nadal byli dobrymi znajomymi i jedno na drugiego nie reagowało alergią. Mimo wszystko Katie dalej coś do niego czuła, choć nie chciała do niego wrócić, by nie mieć powtórki z przeszłości.
 Kupę lat, Em  rzucił, obejmując mnie, a potem przywitał się z Katie.  Nie wiedziałem, że jesteś w Sydney.
 Ja też nie wiedziałam, że jesteś w mieście  odparłam, nie odrywając od niego oczu.
 Musimy się skrzyknąć i spotkać się wszyscy razem  powiedział, choć oczywiście na tym spotkaniu nie byliby wszyscy z naszej starej paczki.
 Tak, obowiązkowo  rzuciła Katie, kiwając głową. 
          Spojrzała na mnie niepewnie. Ona dobrze wiedziała o tym, że chłopaki nie wiedzą, że mam dziecko. Teraz jednak ta tajemnica wyszła na światło dzienne. Wstrzymałam oddech, kiedy Calum znów spojrzał na małego.
 A co to za brzdąc?  zapytał z uśmiechem, a potem się nachylił.  Hej, mały.
           Wyciągnął rękę i dotknął palcem jego dłoni. Robert niewiele myśląc, złapał za niego i uśmiechnął się, ukazując przy tym trzy ząbki, które posiadał. Tak, mój syn nie należał do dzieci, które boją się obcych. Mogę się założyć, że gdyby Hood chciał go wziąć na ręce, mały nie miałby nic przeciwko temu.
 Ale super  skomentował Calum, uśmiechając się.  Jesteś fajny, kolego.
          Poczułam, jak Katie spogląda na mnie. Ja też zerknęłam na nią. W ustach zrobiło mi się sucho. Co, jeśli się zapyta o małego? Czy powinnam skłamać, czy powiedzieć prawdę? Przecież to było do przewidzenia, że kiedyś wszyscy się dowiedzą, że mam dziecko. Zresztą nigdy się tego nie wstydziłam. Teraz jednak obleciał mnie strach. Nie byłam na to przygotowana. Nie na tak szybkie zderzenie się z przeszłością.
 Co tam słychać w wielkim świecie, Cal?  zapytała Katie, a chłopak odwrócił się do niej.
 Wszystko w porządku. Właśnie zrobiliśmy sobie przerwę  powiedział z uśmiechem.  Postanowiliśmy spędzić więcej czasu z rodzinami i mieć dłuższy urlop.
 Wasze fanki będą zawiedzione  pociągnęła brunetka.
– Mamy najlepsze i wyrozumiałe fanki. Nie będą zawiedzione. Zresztą mamy umówionych kilka wywiadów w radiu i telewizji, ale wszystko to odbywa się tu, więc to będzie, tylko taki mały wyskok do pracy  odpowiedział i znów spojrzał na małego.  A co słychać u was?
 Po staremu  rzuciła Katie.  Dalej studiuję ekonomię i zapieprzam w sklepie.
 A ty, Em?  zapytał Calum, w dalszym ciągu skupiając swoją uwagę na Robercie.
 Zaczęłam studia.
 Fotografia?  Kiwnęłam głową.  Czyli nadal cię to kręci.
 Nigdy nie przestało. Może kiedyś zrobię wam sesję zdjęciową.
 Koniecznie. Masz dobre oko. Zawsze podobały mi się twoje zdjęcia. Nadal mam ich pełno w domu. – Uśmiechnęłam się, a on odpowiedział tym samym. Po chwili jednak znów spojrzał na Roberta.  A ten mały, to kto?
 Mój syn  odpowiedziałam, choć to ciężko przeszło mi przez gardło. Hood wytrzeszczył oczy, które od razu skierowały się na mnie.
 Bez jaj, zostałaś mamą?  zapytał z niedowierzaniem, a potem znów się uśmiechną.  Nieźle.
 Ta, nieźle  odpowiedziałam z mniejszym entuzjazmem. Chciałam już stąd iść i nie przedłużać tego. Bałam się, że zaraz wpadnę, w jakąś panikę i nie będę w stanie tego kontrolować.
 Dobra, nie będę was zatrzymywał i siebie przy okazji też, bo mama mnie udusi, jak nie dowiozę jej tych wszystkich rzeczy na czas. Robi jakieś ciasto  powiedział ze śmiechem.   Umówimy się, na któryś dzień i wtedy sobie na spokojnie pogadamy. Naprawdę dobrze było was znowu zobaczyć.
 Ciebie też, Cal  rzuciłam, kiwając głową.
 Trzymaj się, mały  powiedział z uśmiechem, przejeżdżając po jego nosie palcem, co wywołało śmiech ze strony Roberta.
 Pa, Hood.
 Pa, pa  odezwał się Robert, robiąc dodatkowo ten gest po swojemu, czyli wyciągając rękę do góry i zginając szybko palce.
 Superowego masz synka  skwitował na odchodnym, a potem ruszył w przeciwną stronę.
 Emily  powiedziała Katie, kiedy chłopak zniknął nam z oczu.
 Nic nie mów  poprosiłam, poprawiając Roberta, który teraz dla odmiany ciągnął mnie za koszulkę.  Nie teraz.
 Będzie dobrze…
 Wcale nie będzie. I tak wszystko schrzaniłam, a teraz to zaczyna zbierać swoje żniwa. Byłam głupia i muszę tego ponieść konsekwencje.
 Nie bądź dla siebie, aż taka surowa. Chciałaś dobrze. Byłaś przekonana, że robisz dobrze.
 A wyszło, jak zawsze  odparłam, a Katie westchnęła.  Po prostu… Kurcze… Nie wiedziałam, że oni tak szybko znów się pojawią. Nie byłam na takie spotkanie przygotowana.
 Głowa do góry  powiedziała przyjaciółka, klepiąc mnie po ramieniu.  Na razie nie ma żadnej tragedii, więc wyluzuj. Zmień podejście. 
          Zerknęłam na nią. Miała rację. Na razie nic się nie stało, więc nie powinnam tworzyć czarnych scenariuszy. Uśmiechnęłam się lekko, a ona odpowiedziała tym samym. Ruszyłyśmy dalej, by dokończyć nasze zakupy.

          Siedziałyśmy w salonie, a raczej ja siedziałam, bo Katie była pochłonięta spacerowaniem za ręce z Robertem. Przyglądałam się im z uśmiechem. Dziewczyna w końcu podrzuciła go lekko do góry, a potem odwróciła w swoją stronę, by połaskotać go włosami po twarzy. Mały roześmiał się, łapiąc ją za brązowe kosmyki i ciągnąc w swoją stronę.
 Nie pozwalaj mu na to  powiedziałam, kręcąc głową. Upiłam łyk kawy i wsadziłam do ust kolejną kostkę czekolady.  Potem będzie każdego ciągnąć za włosy.
 Ciocię może.
 Nie, ciocia też nie powinna się dawać.
 Mój mały aniołek  zagruchała, a on uśmiechnął się, wypuszczając z ust niewielką ilość śliny.  Daj pieluchę.  Podałam ją, a ona wytarła mu szybko buzię.
            Usiadła z nim na sofie, a mały od razu podniósł się, opierając rączki o oparcie. Katie zaśmiała się, kiedy się zakołysał. Utrzymał jednak pion, spoglądając na mnie z uśmiechem. Tak, mój synek często się uśmiechał i to była najpiękniejsza rzecz na świecie.
 Em  zaczęła Katie, a ja spojrzałam na nią. Przyjaciółka zacisnęła usta.  Tylko się nie wkurzaj.
 Co się stało?
 Nic się nie stało, po prostu chcę cię o coś zapytać.
 Pytaj śmiało…
 Ale to dotyczy… Wiesz kogo  powiedziała powoli, a ja wstrzymałam powietrze w płucach. Po chwili jednak pokiwałam głową, dając jej znak, by mówiła dalej.  Co zrobisz, gdy on się dowie?
 Nic. Nie musi wiedzieć, że Robert jest jego dzieckiem.
 A jak dowie się i tego?
 Nie dowie. Nikt się nie dowie. Już moja w tym głowa  odparłam, z pewnością w głosie. 
           Wtedy jednak nie wiedziałam, jak szybko te moje plany ulegną zmianie. Jak wszystko powoli zacznie wywracać się do góry nogami, a ja stracę nad tym kontrolę. Bo o wszystkim przeważy jedna, niezapowiedziana i nagła wizyta, której się nie spodziewałam. 


***
Mamy pierwszego, który dowiedział się o małym Robercie. Mam nadzieję, że rozdział przypadł wam do gustu :)

Dziękuję wam za miłe słowa :) Naprawdę cieszę się, że wam się podoba. No i wiadomo... Jesteście mocną motywacją do pracy! :) 

Oliwia - Em gdzieś tęskni, ale spycha to głęboko, by za bardzo nie cierpieć. Nauczyła się z tym żyć, więc dlatego tego tak nie okazuje. Cieszę się, że lubisz moje opowiadania :) Mam nadzieję, że nie zawiodę :)

Kolejny rozdział w następny wtorek!

Pozdrawiam!

#DwaPlusJedenFF

6 komentarzy:

  1. Rozdział jest epicki <3
    Calum wie pierwszy! Ciekawe czy domyśli się, że Robert to dziecko Luke'a. Ja na jego miejscu na pewno bym się nie domyśliła, a przynajmniej nie od razu XD
    Czekam na następny rozdział
    Pozdrawiam ^^
    ~ Oliwia xDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze ten gif na końcu jest taki SUPER MIODZIO! CAAAALUM! Jest i on :D Chyba Hood jednak się nie pokapował, że Robert może być synem jego kumpla - zresztą pewnie nie wnikał, skoro mamusia ma mu ciasto upiec XD Jestem ciekawa co zrobi dalej Em. No i końcówka mega tajemnicza i intrygująca. Jestem ciekawa kto ją odwiedzi. Może Hemmo wpadnie, bo Cal jednak się pokapował?
    Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy!
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham ,kocham i kocham. Chcę już nn.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy będzie kolejny rozdział? :) już nie mogę się doczekać! ♡

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku, przepraszam, że przegapiłam rozdział! Czuję się takim głupim, zapominalskim do bólu człowiekiem!
    Po pierwsze, nie mogę nie skomentować tego, że Cal był tak potwornie słodziutki w tym rozdziale, że dosłownie się rozpływam.. ♥
    I mały Robert jak zawsze mnie rozczulił :) Słodziaczek :)
    - Jest taki uroczy.
    - Tak, czasami jest. - hahahaha, rozwaliłaś mnie tym tekstem! ;)
    Katie jest dobrą przyjaciółką, a ja zgadzam się z stwierdzeniem, że te wszystkie dziecięce rzeczy są takie urocze :)
    Jestem ciekawa, czy Cal się domyślił, że to dziecko Luke'a. Mam nadzieję, że wszyscy im wbili na chatę! ♥
    Rozumiem Emily, że nie chce psuć kariery Hemmo i wgl. no ale jak może ukrywać przed nim tego słodziaka? :(
    Mam nadzieję, że Hemmings wpadł :)
    Cudowny rozdział *_*
    Pozdrawiam, u mnie nowy, jakby cię to interesowało :)
    itisnotourloveaiff.blogspot.com
    Weny kochana! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Katie to ja, no po prostu czytając fragmenty z nią, widzę siebie i swoje zachowanie. Też uwielbiam oglądać dziecięce ubranka, lubię rozpieszczać dzieciaki, sklepy z rzeczami dla maluchów to dla mnie raj. XD
    Robert jest taki słodziutki! A z resztą, większość dzieci jest słodka, poza tym, geny Hemmingsa muszą się jakoś przebijać, prawda?
    Ciekawość mnie zżera co z newsem o dziecki zrobi Calum. Czy od razu powie chłopakom, że ich stara przyjaciółka/dziewczyna ma syna, czy raczej zachowa to dla siebie? I ciekawe czy się w ogóle skapnął, że mały jest podobny to frontmana jego własnego zespołu. :D
    Życzę weny!

    OdpowiedzUsuń