piątek, 2 października 2015

Rozdział 2

         Obudziłam się po szóstej rano. Nie sama. Po prostu mój syn uznał, że snu mu już wystarczy i czas znów zacząć rozrabiać. Już tak dawno nie spałam w swoim starym łóżku, że aż nie chciało mi się wynurzać nosa spod pierzyny. Ale Robert czekał na butelkę pełną mleka i na zmianę pieluchy. Nie ma co, matki nie mają przerw w swojej pracy.
         Wyszykowałam synka, a potem zeszłam z nim na dół. Wsadziłam go do kojca, a Robert już zabrał się za pluszowe misie, które uwielbiał. Zrobiłam mu mleko, a sobie kawę, a potem nakarmiłam mojego małego chłopca. Po siódmej na dole zjawił się ojciec, który powoli zbierał się do pracy. Zajął się małym, a ja poszłam się ogarnąć.
          Kiedy zeszłam ponownie na dół, tata właśnie wędrował po salonie ze swoim wnukiem, trzymając go za ręce. Robert stawiał powoli małe kroczki, kołysząc się przy tym, jak kaczuszka. Wiedziałam, że niedługo zacznie chodzić sam i bałam się tego najbardziej. Będę musiała mieć oczy dookoła głowy.
 Patrz! Patrz!  krzyknął Chris, a ja odwróciłam się raptownie, prawie wypuszczając z dłoni teczkę z papierami.  Stoi! Sam stoi!
 Opanował tę technikę jakiś czas temu  odpowiedziałam ze śmiechem.
 No, koleżko  pociągnął tata.  Będziesz rozrabiakiem do kwadratu, co?
 Oby nie  rzuciłam, dopijając kawę.  Ma być grzecznym chłopcem, który nie będzie doprowadzał swojej matki do szału.
 Bądź rozrabiakiem  powiedział cicho Chris, biorąc wnuka na ręce.  Wkurzaj mamusię.
– Tato!
 No, co? Rozrabiające dzieci są takie fajne.
 Zależy dla kogo  odparłam, a on uśmiechnął się szeroko.  Daj go, bo zaraz obślini ci koszulę.
 To nic.
 Pojedziesz tak na spotkanie?
           Tata wzruszył ramionami, ale i tak podał mi Roberta. Mały wtulił się we mnie, kładąc główkę na moim ramieniu. Poczułam, jak jego palce lekko zaciskają się na mojej skórze tuż przy szyi.
 Jest taki słodki  powiedział Chris, przejeżdżając ręką po jego blond włosach.  Aniołek. Dobra, lecę, bo nie mogę się spóźnić.
           Zarzucił na siebie marynarkę i złapał za skórzaną torbę. Wrócił do nas, by cmoknąć mnie i Roberta w czoło, a potem wyleciał z domu. Po chwili usłyszałam dźwięk silnika jego samochodu i tata wyjechał na ulicę.
          Wzięłam głęboki wdech i podeszłam do okna. Robert zainteresował się firanką, delikatnie muskając ją palcami. Zaśmiał się, widząc, że jak ją dotknie, to kolorowe obrazki na niej się poruszają. Uśmiechnęłam się i podniosłam głowę. Spojrzałam na dom naprzeciwko. Przełknęłam ślinę i zacisnęłam usta. Właśnie rodzice mojego najlepszego przyjaciela wsiadali do swojego auta. Nie widziałam ich tak długo, że prawie zapomniałam, jak wyglądali. Teraz jednak wszystko wróciło, a ja poczułam się okropnie. Brakowało mi Ashtona Irwina. Brakowało mi całej naszej paczki. Byliśmy tak dobrymi przyjaciółmi, a ja wszystko zniszczyłam.
          Nie było tak, że w ogóle nie widywałam się z Ashtonem. Byliśmy w kontakcie telefonicznym i internetowym. Oprócz tego, od czasu do czasu, spotykaliśmy się w Sydney – jeśli oboje akurat byliśmy w mieście. Ostatni raz widziałam go cztery miesiące temu. Teraz Ash częściej przesiadywał w Londynie. Tam mieszkał cały zespół. Jego życie składało się z pracy nad kolejnymi piosenkami, udzielaniem wywiadów i trasach koncertowych. A ja tak bardzo za nim tęskniłam. Za nim i pozostałymi chłopakami.
 Czemu mnie nie obudziłaś?  Usłyszałam głos mamy. Odwróciłam się od okna. Kobieta zeszła na dół, mając na ustach szeroki uśmiech.
 Aż tak mi się nie spieszy  powiedziałam, a Robert złapał mnie za nos.  Ej! Mały!  Połaskotałam go, a on roześmiał się, ukazując trzy białe ząbki, które posiadał w swojej kolekcji.
 Mam cały dzień wolny, więc nie spiesz się. Wiem, że chciałaś spotkać się z Katie.
 Tak, chciałyśmy iść na kawę.
 Dlatego się nie spiesz. Odrobina relaksu ci się przyda. Posiedzę z małym.
 Jesteś najlepsza  powiedziałam z uśmiechem.
 Później przyjdzie czas na niespodziankę – pociągnęła tajemniczo.
 Mamo, no! Teraz znów zrobiłam się mega ciekawa!
 Wytrzymasz. Tata by mi nie wybaczył, gdybym zaprezentowała ci ją przed jego powrotem z pracy.
 Nie mogę się doczekać.
 Ja za to nie mogę się doczekać twojej reakcji i miny  rzuciła, chichocząc pod nosem. Pięknie. Teraz przez cały dzień będę się zastanawiać, co takiego wymyślili rodzice.

          Zaniosłam brakujące dokumenty do dziekanatu. Od jutra zaczynały się zajęcia, a ja byłam naprawdę podekscytowana. Wiedziałam, że przede mną dość ciężki okres. W końcu oprócz opieki nad dzieckiem będę musiała zająć się też nauką, ale byłam pewna, że jakoś dam sobie radę. Wierzyłam w to, że uda mi się pogodzić jedno z drugim, szczególnie że miałam kilka osób do pomocy. Chciałam uzyskać upragniony dyplom i zacząć pracę jako wykształcony fotograf.
           Wyszłam z uczelni i skierowałam się w stronę centrum Sydney. To właśnie w jednej z kawiarni, umówiłam się z Katie, moją najlepszą przyjaciółką. Przyspieszyłam kroku, bo miałam lekkie opóźnienie, a to przez to, że trafiłam na sporą kolejkę do dziekanatu, w której musiałam cierpliwie odstać swoje. W końcu jednak dostrzegłam znajomy lokal, a także sylwetkę Crewson, która studiowała z uwagą menu.
 Cześć i przepraszam  rzuciłam, opadając na krzesło obok. Brunetka uśmiechnęła się szeroko, a jej zielone oczy przyjrzały mi się z uwagą.
 Masz szczęście, Walker, że mam do ciebie cierpliwość  skwitowała, a potem zaśmiała się.  Spoko, ja sama niedawno przyszłam.
 Nie wiedziałam, że są takie kolejki do dziekanatu.
 Przyzwyczaisz się. Tam jest tak zawsze  odparła, wzruszając ramionami.  Kiedy zaczynasz?
 Jutro.
 Ja tak samo  powiedziała z uśmiechem. Katie była na drugim roku ekonomii.  Widziałam swój plan i już go nie lubię.
 Mój jest całkiem niezły. Nie narzekam.
 Jak tam twój synek? Czemu z nim nie przyszłaś? Uwielbiam go!
 Bez zmian  powiedziałam z uśmiechem.  Widziałaś go niedawno.
 No i co? Robert lubi ciocię Katie.
 Tak, bo ciocia Katie ciągle się z nim bawi, co mu bardzo odpowiada.
 Uwielbiam go  powtórzyła z uśmiechem. – To, co? Jaką kawę chcesz?

~***~
          Wyszedł z Michaelem z ich ulubionego sklepu muzycznego, który mieścił się w samym centrum Sydney. Wokół nich przechadzali się ludzie. Luke poszedł za zielonowłosym kumplem, który taszczył w ręku futerał. W środku znajdowała się jego nowiutka, niedawno zamówiona gitara elektryczna.
         Obaj zatrzymali się przy czarnym samochodzie Clifforda. Blondyn przejechał dłonią przez swoje włosy, ze śmiechem obserwując, jak jego przyjaciel delikatnie wkłada nowy sprzęt na tylne siedzenie. Obchodził się z tą gitarą, jak z dzieckiem, co niesamowicie bawiło Hemmingsa. Zresztą Luke wcale nie był lepszy, bo sam dbał o swój sprzęt.
          Michael podniósł głowę i pokazał mu środkowy palec, uśmiechając się przy tym złośliwie. Nagle spojrzał gdzieś w bok, a jego zielone oczy się rozszerzyły.
 Co jest?
 Emily i Katie  odpowiedział zielonowłosy, wskazując na sąsiednią kawiarnię.
          Luke drgnął, gdy usłyszał imię swojej byłej dziewczyny. Powoli odwrócił się we wskazanym przez Michaela kierunku. Jego błękitne oczy się powiększyły. Była tam… Siedziała naprzeciwko swojej przyjaciółki. Obie rozmawiały i co chwilę śmiały się na głos. Choć on nie słyszał jej śmiechu, to bez problemu jego mózg przywołał ten dźwięk z pamięci. Czuł, jak coś ścisnęło go w środku. Nie widział jej, odkąd z nim zerwała. Nie miał z nią żadnego kontaktu, a teraz tak nagle pojawiła się przed jego oczami. Wiedział, że chłopaki  a w szczególności Ashton – od czasu do czasu z nią rozmawiali. Ale nie on. On odciął się od tego, bo to bolało. W jakimś stopniu bolało dalej. Długo zbierał się po tym, co się stało, a jego ucieczką od złamanego serca była muzyka i praca. To dzięki temu nie oszalał. Teraz jednak jego ciało znów zakrzyczało. Nie spodziewał się, że jej widok wywoła w nim, aż takie emocje.
– Luke?
 Co?  Odwrócił się od niej, skupiając wzrok na przyjacielu. Michael wpatrywał się w niego z niepokojem.
 W porządku?
– Tak, jest okej  rzucił, a potem wsiadł do samochodu, urywając temat. Clifford raz jeszcze rzucił okiem na Emily, a następnie sam wsiadł do auta, zajmując miejsce kierowcy.

~***~
           Gdy wróciłam ze spotkania z Katie, moi rodzice byli już w komplecie. Widziałam, że są czymś mocno podekscytowani. Okazało się, że w końcu nastał ten moment, w którym chcą mi pokazać tę niespodziankę, o której wspominali wczoraj i dzisiaj.
           Mama przejęła ode mnie Roberta, a tata ku mojemu zdziwieniu zawiązał mi chustą oczy. Teraz byłam zdana, tylko na niego, bo kompletnie nic nie widziałam. Nie miałam pojęcia, gdzie mnie zabierają. A gdzieś zabierali, bo wyszliśmy z domu. Potem tata pomógł mi wsiąść do samochodu.
           Byłam pewna, że czeka mnie dłuższa wycieczka, ale zdążyliśmy ruszyć, a już po chwili auto taty się zatrzymało. Uniosłam brwi i zaczęłam rozglądać się dookoła, ale i tak przez tę cholerną chustkę nic nie widziałam. Ciekawość rozsadzała mnie od środka i pragnęłam tego, by w końcu mi ją zdjęli.
           Chris otworzył drzwi od samochodu i pomógł mi wysiąść. Prawie przewróciłam się o krawężnik, ale na szczęście mój tatusiek miał całkiem dobry refleks i złapał mnie w locie, chroniąc swoją jedyną córeczkę przed bliskim kontaktem z chodnikiem. I całe szczęście, bo nie chciałam iść jutro na zajęcia ze zdartą do płowy twarzą.
 Jeszcze trochę  powiedziała mama.  Jeszcze chwila.
 Już? To już? Weźcie! Naprawdę chce to zobaczyć!  odpowiedziałam, nawet nie kryjąc tego, jak bardzo jestem ciekawa.
 Już, już  rzucił ze śmiechem tata.  Ustaw się tak… Idealnie. Dobra, teraz ściągnę ci…
 No, ściągaj! Ściągaj!  ponagliłam go, co wywołało u moich rodziców śmiech.
            Poczułam, jak Chris majstruje przy chustce. Po chwili materiał zaczął się rozluźniać. Tata zabrał chustę, a ja spojrzałam przed siebie. Uniosłam brwi i lekko rozszerzyłam usta. Stałam przed domem. Niedużym, białym domem. Domem, który widziałam wielokrotnie, bo mieścił się ulicę dalej od naszego rodzinnego gniazdka.
 Co jest?  zapytałam powoli, zupełnie nie wiedząc, o co chodzi.
 A to jest  zaczęła Ashley, podchodząc do mnie.  Że postanowiliśmy kupić ci dom. Oczywiście, musiał być w miarę blisko nas, co bym nie miała do was daleko…
 Kupiliście mi dom?  wydusiłam niemalże szeptem.
 Zawsze chciałaś mieć swój kąt. Swój dom, w którym mogłabyś mieszkać i wychowywać Roberta  pociągnęła mama.
– Mój dom  wyszeptałam, a potem rozryczałam się, jak małe dziecko. 
          Robert spojrzał na mnie zaciekawiony, a kiedy zobaczył, że płacze, sam też się rozpłakał. Na szczęście mama szybko go uspokoiła. Tata podszedł bliżej i przytulił mnie, a ja wylałam z siebie kolejną porcję łez.
 Co prawda wolałbym, byście mieszkali z nami, ale tego chciałaś, prawda? Mieć swoje miejsce  powiedział Chris, a ja potwierdziłam to cichym pociągnięciem nosa. Oderwałam się od niego i znów spojrzałam na dom. Był idealny.
 Chodźmy do środka  rzuciła z entuzjazmem mama, choć i w jej oczach widziałam łzy.
 Chwila  powiedziałam, a potem zgarnęłam ich w ramiona, przyciskając do siebie.  Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!
– Kocham cię, córeczko  szepnął tata, a ja uśmiechnęłam się przez łzy.
 Ja też was kocham  odpowiedziałam, ocierając twarz koszulką.  Jezu… To naprawdę mega wielka niespodzianka.
 Mówiłem  rzucił z uśmiechem mężczyzna.  Jak tylko wystawili go na sprzedaż, od razu się nim zainteresowałem. Miał też dobrą cenę i…
 Dobra, dobra  przerwała mu mama, machając wolną ręką.  Chcę już pokazać jej wnętrze. Sama je urządzałam. Praktycznie jest już gotowy do zamieszkania.
 Serio?!
– Serio, serio  odparła mama, a potem pociągnęła mnie w stronę drzwi.
           Tata otworzył je i cała nasza trójka, a raczej czwórka, weszła do środka. Byłam w przestronnym, szarym salonie, z białym aneksem kuchennym. Na drugim końcu znajdowała się biała łazienka i drzwi do dużego ogrodu. Robert będzie miał pełno miejsca, w którym będzie mógł biegać i skakać. Na górę prowadziły białe, drewniane schody. Na piętrze była kolejna duża łazienka, a także trzy pokoje. W jednym znajdowała się moja fioletowo-czarna sypialnia. Drugi był pokojem typowo gościnnym, a obok mieścił się pokój Roberta.
– Pokoju małego nie urządzałam  powiedziała mama, która oprowadzała mnie po domu. Tata został z Robertem na dole.  Pomyślałam, że pewnie sama chciałabyś to zrobić. Zawsze chciałaś, by mały miał swój pokój. W salonie zostawiłam ci katalogi z aranżacjami dziecięcych pokoi. Może coś ci się spodoba.
 Dziękuję  odparłam, obejmując ją.
 Kiedy chcesz się wprowadzić?
 Obrazisz się, jeśli powiem, że jak najszybciej?
 Nie. Tego się spodziewaliśmy, więc zapakowaliśmy wasze rzeczy. Wystarczy je przewieźć i rozpakować. Oczywiście, służę pomocą.
– Jesteś najlepsza! Mam najlepszych rodziców pod słońcem!
 A my najlepszą córkę  odpowiedziała mama, znów przytulając mnie.
            Nie wiedziałam, że już tej nocy będę spała w swoim własnym nowym gniazdku. Rodzice przyszykowali wszystko tak, że musiałam ze swojego rodzinnego domu zabrać, tylko ubrania i rzeczy Roberta. Wszystko inne znajdowało się tu. Byłam tak podekscytowana, że obawiałam się tego, że nie zasnę z tych wszystkich emocji. Najpierw jednak trzeba było opróżnić kartony, które dostarczył mi do nowego domu tata.

~***~
           Ashton odwrócił się i odprowadził kumpla wzrokiem. Poczekał, aż Luke wyjdzie z pokoju, by wlepić swoje brązowe oczy w Clifforda. Poprawił czerwoną bandanę, którą miał na głowie, wciskając pod nią kilka kosmyków jasnobrązowych włosów. Po chwili Michael drgnął, jakby wyczuł, że Irwin intensywnie się w niego wpatruje. Odwrócił się w jego stronę.
 Co jest zgrane?  wypalił Ashton, ściszając głos. 
          Calum pierwszy wyszedł do kuchni, a zaraz za nim ruszył Luke, ale wolał nie mówić zbyt głośno, gdyby któryś z nich czaił się gdzieś za drzwiami. Michael jednak milczał. Ash wziął głęboki oddech. 
 Daj spokój, widziałem, jak się na niego patrzysz. Do tego Hemmo jest dzisiaj strasznie cichy, co raczej nie jest do niego podobne. Zachowuje się… Zachowuje się jak wtedy.
 Widzieliśmy Emily  powiedział powoli zielonowłosy.  Siedziała z Katie w kawiarni.
 Nie wiedziałem, że Em jest w Sydney.
 Nic ci nie mówiła?
 Nie  odpowiedział zaskoczony.  Zazwyczaj dawała znać, gdy przyjeżdżała. Gadaliście z nią?
 Nie. Nawet nie proponowałem tego, by podejść. Szczególnie że Luke wyglądał, jakby zobaczył ducha. Widziałem, jak się zmieszał, a potem wsiadł do samochodu i przez całą drogę do mojego domu milczał.
 To tłumaczy jego zachowanie.
 Wcale mu się nie dziwię. Kurwa, przez chwilę nawet się tego przestraszyłem. Pamiętasz, w jakim był stanie, gdy z nim zerwała?
 Doskonale pamiętam. Nadal tego do końca nie rozumiem.
 Co masz na myśli?
 Powiedziała mu dużo przykrych rzeczy, jak nie ona  pociągnął powoli Ash, a Michael zmarszczył czoło.  Szczególnie że była w nim zakochana i to bardzo. I nagle tak jej się odmieniło. Ja tego do tej pory nie kupuję. Próbowałem z nią na ten temat rozmawiać, ale Em szybko się wycofywała. Raz się popłakała.
 Płakała?
 Raz, jeden jedyny raz. Według mnie, gdyby już nic do niego nie czuła, nie reagowałaby tak emocjonalnie.
 Czyli uważasz, że to wszystko ma drugie dno?
 Zdecydowanie jest jakieś drugie dno.


 

***
W końcu pojawili nam się chłopaki i jest wyjaśnienie niespodzianki - dużej niespodzianki - rodziców Em :)
Mam nadzieję, że rozdział przypadł wam do gustu :)

Postanowiłam iść za głosem i wprowadzam zmianę odnośnie publikacji pozostałych rozdziałów. Z piątku przenosimy się na wtorki :) Mam nadzieję, że ten dzień wam odpowiada :) 
Tak więc kolejny rozdział we wtorek!

Dziękuję wam za tak bardzo pozytywne komentarze i opinie :) Uwielbiam was i je! Jesteście super!

Jeszcze krótka informacja na koniec - mianowicie kolejny blog - o ile was jeszcze nie zanudziłam (bo nie zanudziłam, nie? XD). 
Byłam pewna, że ta historia pojawi się później, ale zdołałam to jakoś szybciej ogarnąć. Dlatego już dziś zapraszam was na kolejne opowiadanie z chłopakami. 

Pokochać ciszę

Liczę na to, że i ta historia was zaciekawi :)
Poniżej możecie zobaczyć do niej cudny zwiastun, który jak zwykle wykonała dla mnie Monia -jesteś najlepsza!



Pozdrawiam i do wtorku!

#DwaPlusJedenFF

3 komentarze:

  1. Ja uwielbiam Roberta <333
    Rozdział wspaniały, co zresztą jest wiadome ( w końcu ty go pisałaś ). Biedny Luke, gdyby tylko wiedział jaka jest prawda... Dlaczego Emily za nim nie tęskini ???? Albo dlaczego tego nie okazuje ???? Uwielbiam twój styl pisania, twoje opowiadania i wgl <333
    Czekam na rozwój wydarzeń,
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Oliwią - ja też uwielbiam Roberta - jest słooodki, taki mały Hemmo :D Kurcze, ale mi się teraz szkoda Luka zrobiło - myślałam, że mi serducho pęknie jak to czytałam. W sumie Em też tęskni, choć tu za dawną paczką i Ashtonem. Kurcze jestem mega ciekawa, jak to się potoczy i kiedy się spotka z jakimś z chłopaków - i kto pozna pierwszy jej tajemnicę.
    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy!
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogólnie nie przepadałam za tematyką, o dziecku bohaterki z którymś z 5sos, ale dzięki twojemu ff zmieniłam zdanie *.*
    Cudowny rozdział x
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń